Magdalena Górska
Ten pierwszy wyjazd wspominam z ogromnym sentymentem. Chłonęłam każde spotkanie, każdy moment przeżywałam bardzo intensywnie. Czułam się też wolna i beztroska. Jednego lata brałam udział równocześnie w dwóch zagranicznych produkcjach. Z Mińska jeździłam do Wilna na zdjęcia do włosko-amerykańskiego horroru „War of the Dead”. Pracowałam z Rosjanami, Białorusinami, Amerykanami, Finami, Litwinami – poznawałam różne światy i mentalności. To było szalenie wzbogacające.
Podczas zdjęć w Kijowie rozchorowałam się na grypę. Bardzo miło wspominam sytuację, kiedy wszyscy interesowali się moim zdrowiem. Pewna starsza aktorka poczęstowała mnie rosołem z kołdunami i pierożkami. W Rosji dobre restauracje są bardzo drogie. Natomiast tanie jest sushi, którym delektuję się w czasie pobytów w Moskwie lub Petersburgu. Drogie są również taksówki, dlatego często łapie się tam stopa. Mnóstwo osób jeździ w Moskwie samochodami tylko po to, aby podwozić innych za ustaloną kwotę.
Na Wschodzie dostawałam poważniejsze propozycje. Mogłam grać role bohaterek z krwi i kości. Zawsze miałam wrażenie, że tamtejsi reżyserzy bardziej wierzą we mnie .Ja tez na wschodzie czuje się bardziej odważna. Mam świadomość tego, że znajduję się daleko od domu i jestem zdana na siebie. Taka sytuacja bardzo mnie mobilizuje. Wschód ma w sobie coś nieobliczalnego, dziwnego, dzikiego i romantycznego. To wzbudza emocje i inspiruje. Przebywając tam, człowiek czuje się tak, jakby jutra nie było. Podczas spotkań ludzie rozmawiają o najważniejszych rzeczach w życiu. Pamiętam kilka kobiecych spotkań na planie, kiedy z rozmów dowiedziałam się naprawdę wiele o życiu. Ta cała atmosfera wpływa też na sposób grania, jest się bardziej intensywnym we wszystkich działaniach przed kamerą. Poznałam tam wielu znanych aktorów teatralnych i filmowych, którzy mają świetny warsztat, są bardzo organiczni i spontaniczni. Grając pierwszą scenę miłosną z Bezrukovem, musiałam pójść na żywioł, gdyż nie omówiliśmy żadnych szczegółów. Podobnie jest w sytuacji, gdy w tańcu masz dobrego partnera. Nawet wtedy, kiedy nie potrafisz tańczyć, on cię poprowadzi. Grając u boku rosyjskich aktorów, czułam, że ich naturalność pomaga mi nie grać, lecz żyć w danej roli.
Projekt, w którym ostatnio wzięłam udział to serial pt. „Front” realizowany dla pierwszego programu telewizji. Jego premiera prawdopodobnie będzie miała miejsce w maju. To chyba największe do tej pory wyzwanie. Zagrałam główną rolę w całości w języku rosyjskim. Gram Katarzynę Sztur – Polkę, która jest naukowcem, fizykiem i w czasie wojny walczy o ocalenie swojej pasji, miłości i życia. Uwikłana w dwa totalitarne systemy stara się przetrwać i ocalić godność. To bardzo pozytywna postać. Zdjęcia do serialu powstawały w Petersburgu i okolicach oraz w Wyborgu – maleńkim miasteczku przy granicy z Finlandią. Jurii Szajgardanov, kultowy rosyjski operator, jest autorem zdjęć do tej produkcji.
Jestem szczęśliwa, że przeżyłam takie przygody. Nie zamieniłabym ich na nic innego. Nie żałuję tego, że wyjeżdżałam z Polski, ponieważ mam mnóstwo dobrych wspomnień. Najważniejszymi miejscami, w których pracowałam na Wschodzie, są: Mińsk, Kijów oraz Petersburg. Niezwykle istotny był dla mnie trzymiesięczny pobyt w Petersburgu związany z realizacją ostatniego projektu.






