Witchen to założony w 2021 roku szczeciński zespół, grający klimatyczny gothic metal. Muzyka zespołu opiera się na kontrastach – melodyjności i ciężaru oraz subtelności i energii, tworząc tym samym charakterystyczne kompozycje inspirowane klasycznym gothic metalem i współczesnym brzmieniem metalowym. Właśnie ukazała się jego debiutancka płyta „Nieoczywiste”, a o genezie jego powstania, jak i o samym zespole, opowiedziała mi jego wokalistka, Matylda Andrukajtis.
MM: Witchen powstał zdaje się w czasie pandemicznym. Jak do tego doszło?
MA: Zespół Witchen powstał z inicjatywy gitarzysty – Jacka Pawłowskiego. To on jest głównym pomysłodawcą, jak i kompozytorem naszej muzyki. Można powiedzieć, że Witchen istniało z nim i w nim od zawsze, ale proza życia sprawiła, że muzycy pojawiali się i odchodzili. W końcu udało mu się zebrać naszą ekipę i w obecnym składzie gramy od około 2-3 lat.
MM: Założenia muzyczne też były od początku takie, jakie słychać na “Nieoczywistych”?
MA: Jacek od zawsze chciał grać gotyk i dla niego dużą inspiracją był zespół Closterkeller – nawet w sekcji podziękowań na naszej płycie jest kilka słów do Anji Ortodox. Jeśli chodzi o resztę składu, to jesteśmy z różnych ‘bajek’ i każdy dodał coś swojego do ‘jackowego’ gotyku. Dlatego też każdy z naszych otworów na płycie jest inny, bo my jako muzycy jesteśmy różni. Można powiedzieć, że rdzeń tych utworów stworzył Jacek, natomiast zespołowo je doprawiliśmy.
MM: Podzielasz te fascynacje w 100%?
MA: Z tą fascynacją trochę się różnimy. Oczywiście podziwiam zespół Closterkeller za całą twórczość i kawał czasu, jaki spędzili w świecie muzycznym, ale moje upodobania są nieco inne. Miałam natomiast okazję poznać muzyków z zespołu Closterkeller, bo graliśmy 3 wspólne koncerty i są to świetni ludzie. Każdy w naszym zespole natomiast słucha trochę innej muzyki, przez to też każdy wnosi do Witchen coś odmiennego.
MM: Jakie zatem są Twoje upodobania?
MA: Z gotyk metalu to najbardziej lubię włoski zespół Lacuna Coil, ale też zdarza mi się słuchać Within Temptation. Nie zamykam się jednak tylko na ciężkie brzmienia, bo tak naprawdę słucham wszystkiego, co tylko wpadnie mi w ucho. Bardzo lubię muzykę Amy Winehouse, Billie Eilish, czy Duy Lipy. Jako nastolatka wychowałam się na Metallice, AC/DC, Black Sabbath i Rush. Mój tata zawsze dbał o to, żeby w naszym domu leciała dobra muzyka, więc – chcąc nie chcąc – osłuchiwałam się od dziecka z cięższymi brzmieniami.
MM: No właśnie – słuchając waszej płyty, odniosłem wrażenie, że Jacek jest centralną częścią zespołu, Tobie najbliższej jest np. do Tarji, a z kolei sekcja rytmiczna ciągnie raczej w stronę death metalu.
MA: Jest to bardzo trafne odczucie, szczególnie jeśli chodzi o naszą sekcję rytmiczną. Nasz perkusista Mateusz i kotlista Remigiusz zdecydowanie mają takie ciągoty i to oni kierują nas w tamtą stronę, co mnie też bardzo odpowiada. Chciałabym, aby w naszej muzyce było jeszcze mroczniej, dynamiczniej oraz abym mogła jeszcze więcej growlować i screamować. Mogę zdradzić, że cały czas pracujemy też nad nowym materiałem, który jest właśnie mocniejszy. Umówiliśmy się wszyscy z Jackiem, że pierwszą płytę robimy z jego materiału, który właśnie w nim dojrzewał przez lata i który my tylko oprószyliśmy sobą, natomiast kolejne utwory robimy już wspólnie od zera. Myślę, że Witchen trochę się jeszcze ‘zaostrzy’. Im dłużej razem gramy, tym bardziej się docieramy i poznajemy, więc każdy z nas też śmielej już proponuje różne rozwiązania. Pamiętam jak wstydziłam się pokazać zespołowi, że umiem growlować, a teraz chciałabym głównie stosować techniki ekstremalne.
MM: A jak to wygląda od strony lirycznej?
MA: Teksty na naszej płycie głównie należą do Jacka i jego żony Izy, która gra u nas na klawiszach. Ja miałam swój udział w dwóch utworach – „Amanita Muscaria” jest w pełni moim tekstem oraz
„Sumienie” – tutaj stworzyłam tekst na podstawie dłuższego, napisanego przez Jacka. Trochę pozmieniałam, trochę dopisałam, coś tam skróciłam. Wszystkie nowe utwory, które teraz tworzymy mają już moje teksty i piszę je po angielsku. Wspólnie ustaliliśmy, że chcemy też otworzyć się na zagraniczną publiczność, więc język angielski jest tutaj niezbędny.
MM: Czujesz pełną identyfikację z tekstami Jacka i Izy?
MA: Na pewno łatwiej śpiewa mi się swoje teksty, bo jestem w pełni świadoma emocji z jakich ten tekst powstawał i w odniesieniu do jakiej sytuacji został napisany. Ale teksty Jacka i Izy są też w pewien sposób uniwersalne, więc mogę się zidentyfikować z tym, o czym opowiadają. Cieszę się, że sama jestem już na tym etapie, że chcę pisać swoje teksty i je śpiewać. Jest to pewien rodzaj uzewnętrznienia, który na początku wydawał mi się bardzo trudny, za intymny. Jestem w pewien sposób wdzięczna, że dołączając do zespołu, nie musiałam martwić się tekstami, bo one po prostu już były gotowe. W tamtym momencie nie czułam się jeszcze tak swobodnie, abym mogła się na tyle uzewnętrznić. Teraz, kiedy już trochę lepiej się wszyscy znamy to przychodzi mi to dużo łatwiej i samo tworzenie utworu sprawia mi dużo radości i przyjemności.
MM: Myślę, że “Nieoczywiste” pokazuje wasze możliwości stylistyczne. Mówisz, że kolejny materiał będzie mocniejszy i skierowany do publiki międzynarodowej. Po angielsku pisze Ci się łatwiej?
MA: Po angielsku na pewno dużo łatwiej się śpiewa, bo jest to język głównie oparty na samogłoskach. Polskie świszcząco-brzęczące słowa są dużo trudniejsze do zaśpiewania i brzmią po prostu mniej śpiewnie. Nie mogę powiedzieć, że pisanie tekstów angielskich jest łatwiejsze, bo jednak polski to mój pierwszy język, ale też nie sprawia mi to jakiejś większej trudności. W zasadzie większość zespołów, których słucham, śpiewa po angielsku, więc przychodzi mi to dość naturalnie. Sprawdzam jednak wszystkie swoje angielskie teksty pod kątem gramatycznym i stylistycznym. żeby nie zrobić żadnego dziwnego błędu.
MM: Nie masz wrażenia, że czas z gothic metalem obszedł się raczej średnio?
MA: Gothic metal jest dość specyficznym gatunkiem. Myślę, że nie bardzo popularnym, szczególnie patrząc w Polsce. Został też trochę wchłonięty przez inne style. Tak jak wspominałam – w naszym zespole głównym fanem gothic metalu jest Jacek i on pewnie potrafiłby tutaj zrobić pełny wykład na ten temat. Myślę, że my jako Witchen nie możemy się zaklasyfikować jako zespół grający w 100% gothic metal. Zachowujemy jego pewne charakterystyczne ceny, ale też chcemy dodać trochę świeżości i nowoczesności.
MM: Płyta dopiero co się ukazała. Przypuszczam, że teraz będziecie ją promować na koncertach?
MA: Dokładnie tak, chcemy grać jak najwięcej. Póki co mogę zdradzić daty najbliższych koncertów – 18 kwietnia Hala Odra w Szczecinie oraz 23 maja Klub Elektrownia w Żaganiu. Z pewnością pojawimy się też na Świniobiciu 5 września. Zgłosiliśmy się też na różne festiwale i tutaj musimy jeszcze trochę poczekać na wyniki tych zgłoszeń. Na pewno chcielibyśmy zagrać na Castle Party. W tym roku już się to nie uda, ale będziemy starać się o to w następnym sezonie, bo ten festiwal pasuje do nas idealnie, a my do niego.
Rozmawiał: Maciej Majewski
