Zależało mi też na tym, żeby pokazać różne oblicza wrażliwości Żeromskiego – rozmowa z Kasią Lisowską

Kielecka wokalistka i pedagog Kasia Lisowska oddaje hołd Stefanowi Żeromskiemu na płycie “Lisowska – Żeromski: Dwie Dusze – Jedna Melodia”. Jak sama mówi, ten projekt to dla niej spełnienie marzenia o spotkaniu dwóch wrażliwości: młodzieńczej, żarliwej wyobraźni Stefana Żeromskiego oraz jej własnego, muzycznego języka. Kasia sięgnęła przy tym po jego pierwsze, często pomijane i niedoceniane próby poetyckie, by wsłuchać się w głos bardzo młodego człowieka, który dopiero szuka słów na swoje nadzieje, lęki i zachwyty. To wszystko zderzyła ze swoją wrażliwością interpretacyjną, nadając tym kompozycjom zupełnie nowy wymiar. O szczegółach tego przedsięwzięcia (współ)autorka, opowiedziała mi w poniższej rozmowie.

 

 

 

MM: W ubiegłym roku minęło 100 lat od śmierci Stefana Żeromskiego. Domyślam się jednak, że ta rocznica nie była jedynym powodem, dla którego nagrałaś  “Lisowska – Żeromski: Dwie Dusze – Jedna Melodia”?

KL: Rzeczywiście, setna rocznica śmierci Stefana Żeromskiego była dla mnie ważnym impulsem i symbolicznym momentem, żeby sięgnąć po jego twórczość, ale nie była jedynym powodem powstania tej płyty. Ten projekt dojrzewał we mnie znacznie dłużej. Zafascynowała mnie emocjonalność i psychologiczna głębia tekstów Żeromskiego oraz ich niezwykła aktualność. W jego literaturze odnajduję wrażliwość, wewnętrzne napięcia i pytania o człowieka, które są mi bardzo bliskie również jako artystce i kompozytorce. „Dwie dusze – jedna melodia” to dla mnie próba muzycznego dialogu z literaturą, połączenia świata słowa i dźwięku, klasycznej wrażliwości z moim własnym, współczesnym językiem muzycznym. To także bardzo osobista opowieść o uczuciach, które mimo upływu lat, pozostają uniwersalne i wciąż aktualne. Dlatego ta płyta nie jest tylko projektem rocznicowym, ale przede wszystkim artystyczną potrzebą i naturalną konsekwencją moich poszukiwań twórczych.

MM: Czym kierowałaś się wybierając akurat te teksty?

KL: Przy wyborze tekstów kierowałam się przede wszystkim ich emocjonalną prawdą i tym, czy uruchamiają we mnie muzykę. Szukałam fragmentów, które mają w sobie rytm, napięcie i przestrzeń do stworzenia własnej interpretacji dźwiękowej. Zależało mi też na tym, żeby pokazać różne oblicza wrażliwości Żeromskiego, tj. od refleksyjności i melancholii, po wewnętrzną siłę i emocjonalną intensywność. Wybierałam teksty, które – mimo że powstały wiele lat temu – mówią o uczuciach i doświadczeniach bardzo współczesnych. To był dla mnie bardzo intuicyjny proces. Czytałam i słuchałam, czy dany tekst ‘rezonuje’ ze mną, z moją linią życia. Jeśli czułam, że za słowami stoi melodia, wiedziałam, że to jest właściwy kierunek.

MM: To są teksty momentami bardzo minorowe. Nie czułaś, że są naznaczone pewną męską melancholią?

KL: To bardzo ciekawe pytanie. Faktycznie w tych tekstach można odnaleźć pewien rodzaj melancholii, który często bywa określany jako męski, związany z samotnością, wewnętrznym konfliktem, czy poczuciem niespełnienia. Dla mnie jednak te uczucia nie mają płci – są po prostu bardzo ludzkie. Ponadczasowe. Podczas pracy nad materiałem nie myślałam o nich w kategoriach męskiej, czy kobiecej wrażliwości, tylko raczej jako o uniwersalnym doświadczeniu emocjonalnym. Starałam się odnaleźć w tych tekstach własną perspektywę i nadać im także kobiecy głos – nie poprzez zmianę sensu, ale poprzez interpretację. Myślę, że właśnie w tym spotkaniu dwóch wrażliwości, Żeromskiego i Lisowskiej – powstała ta ‘druga dusza’, o której mówię w tytule projektu.

MM: Teksty są ułożone na płycie niechronologicznie. Z czego to wynika?

KL: Istotnie, nie kierowałam się chronologią powstawania tekstów, ponieważ z perspektywy muzycznej i interpretacyjnej ważniejsza była dla mnie wewnętrzna logika dramaturgiczna materiału. Zależało mi na stworzeniu spójnej formy, w której kolejne utwory budują napięcie emocjonalne i znaczeniowe. Myślałam o tej płycie bardziej jak o zamkniętej formie artystycznej, niż zbiorze niezależnych kompozycji. Dlatego kolejność wynika z relacji tonalnych, kontrastów fakturalnych oraz rozwoju ekspresji, tj. od bardziej introwertycznych form wypowiedzi, do momentów największej kulminacji emocjonalnej. W tym sensie układ utworów jest raczej kompozycyjny niż literacki, a także podporządkowany myśleniu o płycie jako o całościowej wypowiedzi muzycznej.

MM: A nie zaburza to w jakiś sposób kierunku emocjonalno-uczuciowego jaki przejawiał Żeromski w kolejnych tekstach?

KL: To bardzo naturalna wątpliwość, ale moim celem nie było odtworzenie literackiej chronologii emocji Żeromskiego, tylko stworzenie autorskiej, muzycznej interpretacji jego wrażliwości. Warto też pamiętać, że Żeromski przez wiele lat prowadził swoje dzienniki, które same w sobie są zapisem bardzo długiego procesu dojrzewania emocjonalnego i artystycznego. Te zapiski pokazują, że jego refleksje i przeżycia często powracały, ewoluowały i przenikały się, więc nie zawsze można je traktować jako prostą, linearną historię emocji. Zależało mi na tym, żeby potraktować te teksty jako materiał do dialogu artystycznego, nie zmieniając ich sensu, ale nadając im nowy kontekst poprzez muzykę i kolejność wynikającą z dramaturgii płyty. W moim odczuciu nie zaburza to emocjonalnego przekazu, tylko raczej pokazuje jego uniwersalność i ponadczasowość. Można powiedzieć, że to próba uchwycenia esencji emocji obecnych u Żeromskiego, a nie ich chronologicznego porządku ponieważ emocje, tak jak muzyka, rządzą się trochę inną logiką niż kalendarz.

MM: A co z pierwiastkiem narodowym, który przewija się w jego tekstach, jak chociażby w “Znam w duszy Twojej szczelinę”? On też jest Ci bliski?

KL: To bardzo ważny aspekt twórczości Żeromskiego i trudno go pominąć, bo jego myślenie o człowieku bardzo często było osadzone w kontekście odpowiedzialności społecznej i narodowej. Natomiast dla mnie równie istotne było to, że pod tą warstwą znajduje się bardzo głęboka refleksja o tożsamości, wrażliwości i wewnętrznym rozdarciu człowieka. Pierwiastek narodowy odczytuję więc nie tylko jako odniesienie historyczne czy patriotyczne, ale także jako pytanie o to, kim jesteśmy jako ludzie oraz jakie wartości nas budują i co pozostaje aktualne niezależnie od epoki. To również jest mi bliskie, bo jako artystka zawsze szukam w sztuce tego, co łączy indywidualne przeżycie z czymś szerszym – wspólnotą doświadczeń, pamięcią i kulturą. W tym sensie twórczość Żeromskiego jest dla mnie bardzo inspirująca, bo pokazuje, że sztuka może być jednocześnie osobista i odpowiedzialna społecznie.

MM: W nagraniach wzięli także udział Marek Buchowicz na gitarze basowej, Tomasz „Orzeł” Rząd na gitarze akustycznej i Łukasz Szafrański na perkusji. Ten dobór też wydaje się dość naturalny.

KL: To muzycy, z którymi dobrze się pracuje i którzy mają doświadczenie w pracy studyjnej oraz zespołowej. Zależało mi na składzie, który zapewni solidną podstawę brzmieniową i dobrą komunikację podczas nagrań. Każdy z nich wniósł swoje kompetencje i profesjonalne podejście do materiału.

MM: Ten projekt będzie miał swoją twórczą kontynuację?

KL: Praca nad tym materiałem otworzyła przede mną dużo nowych inspiracji i pokazała, że takie połączenie literatury i muzyki daje jeszcze wiele możliwości twórczych. Na razie traktuję to jako bardzo ważny etap mojej drogi artystycznej, ale nie wykluczam, że w przyszłości wrócę do podobnych pomysłów w innej formie lub z nową koncepcją.

MM: Myślisz o nowym, w pełni autorskim materiale?

KL: Trudno to dziś jednoznacznie przewidzieć. Zawsze pracuję nad różnymi pomysłami, ale staram się nie przyspieszać niczego na siłę. Zobaczymy, w jakim kierunku to naturalnie pójdzie. Na pewno nowe idee się pojawiają, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby materiał powstawał z realnej potrzeby twórczej.

MM: Będzie Cię można usłyszeć gdzieś na żywo w najbliższym czasie?

KL: Tak, najbliższe spotkanie z tym materiałem odbędzie się 28 marca w Centrum Edukacji i Kultury „Szklany Dom” w Ciekotach, gdzie zaplanowana jest promocja płyty połączona z kameralnym recitalem i rozmową o projekcie. To miejsce jest zresztą szczególne, bo związane z młodością Stefana Żeromskiego, więc ma to dla mnie także symboliczny wymiar.

Rozmawiał: Maciej Majewski

 

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: