Zuzanna Wróbel to młoda wokalistka i autorka tekstów, która z determinacją i wiarą podąża muzyczną ścieżką zapoczątkowaną w domu. Jej twórczość czerpie z głębszych, bardziej klasycznych brzmień, bliskich polskiej piosenki autorskiej ostatnich dekad. Dotąd w odstępie trzech lat ukazały się trzy piosenki Zuzi, ale to nie koniec, bo młoda artystka ma ochotę na więcej. O szczegółach opowiedziała mi w poniższej rozmowie.
3 piosenki wydane w ciągu 3 lat, to zamierzone działanie, czy tak po prostu wyszło?
ZW: W mojej głowie nie było dokładnego planu – żyłam marzeniem małej Zuzi, która chce wydać piosenkę i to zrobiłam. Był to wrzesień 2023 roku. Po wydaniu „Za muzyką” zrozumiałam, że chcę to robić – chcę żyć z muzyki, z mojej muzyki. W momencie, w którym wydałam piosenkę „Ten dzień”, która była prezentem na moje 18 urodziny, zaczęłam mieć presję, żeby tych piosenek było jeszcze więcej i planowałam na tamten rok 2 piosenki, a na ten rok 3. Życie zweryfikowało, że działanie pod presją nie kończy się dobrze. Teraz tworzę i wydaje piosenki tak jak czuję. Nie liczę, nie skupiam się bardzo na tym, co powinnam lub co by było marketingowo dobre. Każda piosenka to proces, to praca.
Te trzy utwory można uznać zdaje się za autobiograficzne?
ZW: Zdecydowanie tak. Opowiadam o swoich doświadczeniach i mam taką cichą nadzieję, że może ktoś ma podobne odczucia, przeżycia do moich i moja muzyka będzie mogła mu pomóc. Będzie się z nią mógł utożsamić.
Rzeczywiście aż tak czekałaś na 18 urodziny, tak jak to śpiewasz w “Ten dzień”?
ZW: Tak, wydawało mi się, że to będzie taki przełomowy wiek i wszystko się zmieni – stanę się niezależna i w końcu zacznę żyć moim wymarzonym życiem. Zamiast bawić się z rówieśnikami, wolałam zaszyć się w pokoju i rozmyślać nad przyszłością. To trwało wiele lat. Jakoś bardzo mnie ciągnęło do tego wieku, dlatego nie wyobrażałam sobie, żeby w piosence o tym nie opowiedzieć.
I jak? Spełniło się?
ZW: Haha, trochę inaczej to wygląda, niż sobie wizualizowałam w głowie małej Zuzi, ale muszę przyznać że naprawdę kocham swoje życie. Możliwości jakie mam, doświadczenia jakie zbieram. Czuję wdzięczność za nie każdego dnia, bo wiem, że nie każdy aż tak może sobie pozwolić na realizowanie siebie i swoich pasji.
Z tekstu wynika, że chcesz się odciąć od rad i sugestii – także rodziców.
ZW: Teraz uważam, że rady przede wszystkim od bardziej doświadczonych ode mnie osób nie są wcale takie złe. Wręcz przeciwnie – można je w fajny sposób wykorzystać. Absolutnie nie chciałam się od tego całkowicie odciąć, jednak jako ta młodsza Zuzia pragnęłam mieć więcej zaufania i zrozumienia od bliskich, od ludzi. Mieć możliwość, żeby sama bez oceny innych podjąć decyzję, a później ponieść sama jej konsekwencje. I tak starali się wychowywać mnie moi rodzice, jednak wiele było takich osób na mojej drodze, które nie akceptowały moich decyzji. Rodzicom też się zdarzyło, ale to raczej normalne (śmiech). Niektóre decyzje należą do roli rodziców, a Zuzia chciała często podejmować decyzje za nich (śmiech).
W najnowszej piosence “Bez przyczyny” jest już poważnie. Zuzia jest rozczarowana?
ZW: Chyba nie. Wydaje mi się, że nawet jest dumna. Albo inaczej – ja jestem dumna z tej młodszej Zuzi, która tak walczyła o swoje marzenia. „Bez przyczyny” to kierunek, w którym chciałabym podążać. Nie obrażam się na tamte piosenki – to był jakiś tam etap, który jest bardzo ładnie zapisany w muzyce, w piosenkach i dzięki któremu jestem dzisiaj tu.
W teledysku pojawia się kilka symboli: medale, zakapturowana postać, ogień. Co one oznaczają?
ZW: Obiecałam sobie, że nie będę mówić o moich interpretacjach mojego tekstu, czy teledysku publicznie. Mam obawy, że odebrałabym słuchaczowi możliwość do utożsamienia się z utworem względem swoich doświadczeń. Każdy symbol rozkminiałby z perspektywy mojej historii, a to nie o to mi chodzi. Uwielbiam wplatać przede wszystkim do teledysków symbole, które dla mnie są czymś ważnym i mam z danym przedmiotem pewną historię, a słuchacz może je jeszcze inaczej zinterpretować – po swojemu. Rozmawiając chociażby na premierze na żywo z słuchaczami, widzę że odbiór dla nich jest w miarę łatwy i potrafią to przełożyć do swojej historii. I o to mi chodziło. Chciałbym tworzyć muzykę, która potrafi dotknąć doświadczeń słuchaczy i potrafi uleczyć.
Każdą z dotychczasowych piosenek stworzyłaś z innym teamem autorskim. Czemu?
ZW: Bardzo chciałam znaleźć tych odpowiednich ludzi + nowe doświadczenia i znajomości. „Bez przyczyny” stworzyliśmy z Adrianem Gwoździowskim, z którym tworzyliśmy „Za muzyką”, więc był to trochę taki powrót ale zupełnie inny…
Kolejne piosenki też będą się pojawiały w rocznych odstępach czasu?
ZW: Chyba nie. Choć nie mam presji, kiedy mają się pojawić kolejne utwory, to ostatnio przyszła do mnie myśl o własnej płycie… Ale o tym jeszcze nie mówię nic więcej.
Wiem, że za moment pochłoną Cię także studia.
ZW: Dokładnie. Od października idę na moje wymarzone studia muzyczne. Cieszę się, że będę mogła w końcu nauczyć się porządnie teorii muzyki i taki mam plan.
A dalsze plany muzyczne?
ZW: Chciałabym tworzyć swoją muzykę i z niej żyć. Śpiewać do ludzi, do świata. Ale ufam temu, co przyniosą mi kolejne dni i lata i zobaczymy co się wydarzy.
Rozmawiał: Maciej Majewski
