Zamarzyłam o muzycznej rodzinie – rozmowa z The Riverose

Warszawska formacja The Riverose właśnie wydała debiutancką imienną płytę. Album ten stanowi pełnowymiarową prezentację ich muzycznego języka, osadzonego w estetyce indie rocka  i britpopu, a także folku oraz bluesa. Jego brzmienie łączy klasyczne gitarowe inspiracje z nowoczesną produkcją, zachowując organiczny charakter zespołowego grania. O początkach zespołu, jego inspiracjach i części procesu twórczego związanego z debiutancką płytą, opowiedziała mi wokalistka Nika Grann.

 

 

 

 

Zespół powstał z inicjatywy Damiana i Twojej. Od początku myśleliście by była to grupa ‘wielogłosowa’?

NG: Idea śpiewania na głosy, oraz podłączenie głosu męskiego i żeńskiego powstał kilka lat wcześniej. Z Szymonem Fabisiakiem mieszkaliśmy w jednym bloku. Pewnego dnia zapukał do moich drzwi, pytając czy mam wagę? (leciał na koncert, potrzebował zważyć bagaż) Tak się poznaliśmy. Jakiś czas później na spotkaniu w domu Szymona skomponowaliśmy wspólnie utwór, w którym śpiewaliśmy na głosy. Ten utwór znajduje się na naszej płycie “Give peace a chance again”. Po tym czasie występowaliśmy jako duet Nika & Simon. A kiedy z Damianem skomponowaliśmy utwór “Eyes Of Hope” i znowu chcieliśmy zaśpiewać go z Szymonem, stwierdziliśmy, że chcemy założyć zespół. Muzycznie to było dalekie od tego, co robiłam solo. Zamarzyłam o muzycznej rodzinie.

No właśnie – wasza historia z jednej strony przypomina Big Day, a z drugiej…The Kelly Family.

NG: I Fleetwood Mac, którzy mnie inspirują. Nie wszystkie inspiracje muszą być słyszalne. To subiektywne, jak odbieramy to, co słyszymy (śmiech)

Mówisz o śpiewaniu na głosy. Rozumiem, że w The Riverose nie ma zatem jednego, wiodącego wokalu?

NG: Ja i Szymon stanowimy duet wokalny, choć w niektórych utworach śpiewamy bardziej solo. Zazwyczaj jesteśmy podzieleni na zwrotki, a refreny śpiewamy na głosy.

A od czego wychodziliście, komponując ten materiał?

NG: Najczęściej od harmonii i melodii. “Eyes Of Hope” zaczęło się od tekstu, jako jedyna piosenka. Reszta utworów zaczynała się od harmonii i melodii. Jest to wspólny proces, w którym się prowadzimy jak w tańcu.

Elementy folkowe były obecne od początku, czy pojawiły się dopiero później?

NG: W sumie od dziecka bardzo lubię muzykę Irlandzką, Damian również. Postanowiliśmy dodać te elementy do naszej muzyki. Gdy byłam dzieckiem, śpiewałam w zespole folkowym Burczybasy prowadzonym przez Pana Jerzego Burdzego, który zaraził mnie takimi brzmieniami. Najbardziej można je usłyszeć w utworze “It’s Not A Fair Tail”.

I we wspomnienianym “Eyes Of Hope”.

NG: Tak! Damian jest aranżerem i to on za nie odpowiada, ale wszyscy w zespole czujemy te utwory w ten sposób.

Przy tekstach współpracujecie z Agnieszką Mikołajewską.

NG: Agnieszka napisała trzy całe teksty na tę płytęi jeden wspólnie z Damianem. Resztę napisaliśmy samodzielnie – konsultowaliśmy jedynie poprawność językową z Agnieszką.

Utwór “No Surrender” został zremkisowany przez Envee’ego i pojawia się na płycie jako bonus. Czyj to był pomysł?

NG: To był wspólny pomysł. Chcieliśmy zrobić bardziej taneczną wersję tego utworu. Od razu pomyśleliśmy o Envee’m, który ma piękny styl, przywodzący na myśl brzmienia Motown.

Czemu w serwisach streamingowych płyta liczy 9 utworów, a w wersji winylowej 11?

NG: To ukłon wobec fanów, którzy kupią naszą płytę. Chcieliśmy dać dwa utwory, które są różne od reszty materiału. Są naszym hołdem dla The Beatles, mają w sobie starą duszę. Osobiście zawsze kupuję płyty moich ulubionych artystów. Płyta to również piękna oprawa graficzna – to kompletne doświadczenie, łączące słuchacza  z pełną wizją artystyczną danego artysty.

Przyznaję, że trochę się pogubiłem w składzie zespołu. Żaba jest waszym stałym perkusistą?

NG: Żaba (Tomasz Mądzielewski – przyp. MM) nagrał z nami płytę. Jest wspaniałym perkusistą, ale ilość projektów, w których bierze udział, uniemożliwia mu zaangażowanie się w The Riverose. Aktualnie gra z nami na podkładzie Rafał Olewnicki – bardzo utalentowany perkusista.

Kiedy zatem będzie można usłyszeć Was na żywo?

NG: Najbliższy potwierdzony koncert odbędzie się 17 kwietnia we Wrocławiu w Klubie Stary Klasztor w Sali Witrażowej. Będziemy również grali na Festiwalu Bluesowym  Loose Blues w Augustowie 25  lipca. Reszta koncertów jeszcze nie jest potwierdzona. Będziemy o nich informować w naszych social mediach.

Jesteś jedyną kobietą w składzie. Przekłada się to Twoim zdaniem na współpracę z resztą panów?

NG: Tak, jestem jedyną kobietą w zespole, ale radzę sobie z chłopakami (śmiech). Przyjaźnimy się, są moimi braćmi, pokrewnymi duszami. Uwielbiam z nimi pracować.

Rozmawiał: Maciej Majewski

 

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: