Twój ogród może być żywym ekosystemem, a nie biologiczną pustynią

Wiele ogrodów, z którymi mamy do czynienia w dzisiejszych czasach, to miejsca pełne… miejsca. Pustego trawnika, jednego rodzaju drzew (często tuj czy laurowiśni, nierodzimych gatunków). To biologiczne pustynie, i co gorsza, wymagające ciągłej pracy – koszenia, podlewania, trymowania. A co jeśli powiem Ci, że może być inaczej? Dlaczego permakultura i powrót do „dzikości” to konieczność, a nie moda?

 

 

 

 

Czym w ogóle jest permakultura?

To proces, który pozwala tworzyć nasze miejsce na Ziemi lepszym, dla wszystkich. To sposób na takie poukładanie elementów w naszym otoczeniu (domu, ogrodzie czy pracy, jeśli znajdują/odbywają się razem), by wykorzystywały naturalną energię zamiast ciężkiej, ludzkiej pracy. Zamiast walczyć z naturą (wyrywać chwasty, codziennie podlewać, nawozić sztucznie), projektujemy system, który tworzy się niejako „sam”, zwiększa swoją produktywność z czasem, jest spójny z otoczeniem, lokalnym ekosystemem.

Tradycyjny model ogrodu – z nienagannie przyciętym trawnikiem i rzędem tui – staje się w dobie szybko postępujących zmian klimatu zbędnym, a raczej źle postrzeganym, luksusem (choć osobiście uważam, że zawsze takim był), którego nasza planeta długo już nie udźwignie. To, de facto, biologiczne pustynie, które wymagają ogromnych nakładów energii, wody i często chemii i nie oferują nic w zamian lokalnemu ekosystemowi. Alternatywa? Ogrody permakulturowe i biocenotyczne, które zamiast walczyć z naturą, naśladują jej procesy!

Jaką mam odpowiedź na łagodzenie zmian klimatu?

Po pierwsze – retencja i odporność ekosystemowa w ogrodach! W obliczu coraz częstszych gwałtownych zjawisk pogodowych: susz, ulew, gradu – standardowe ogrodnictwo zawodzi. Permakultura skupia się m.in. na zatrzymywaniu każdej kropli wody tam, gdzie spadnie, a także przekierowywaniu jej z miejsc gdzie zbiera się jej więcej do miejsc gdzie jej brakuje.

Zamiast odprowadzać deszczówkę do kanalizacji, tworzymy systemy, które ją magazynują, np.:

  • oczka wodne i niecki retencyjne: stabilizują mikroklimat, dostarczają wody dzikim zwierzętom,
  • ściółkowanie: przykrywanie gleby słomą, zrębkami czy liśćmi drastycznie ogranicza parowanie i chroni życie podziemne przed przegrzaniem/zmrożeniem, Zamiast wywozić liście, skoszoną trawę czy inne resztki roślin traktujemy je jako najcenniejszy zasób! Zostawiając je na powierzchni gleby dostarczamy mikroorganizmom w niej żyjącym darmowe “paliwo”, które zamienia się w czarną, żyzną ziemię. Dzięki temu może zachodzić efektywna regeneracja gleby, nawet na nieurodzajnych piaskach, jak nasze (w Borach Tucholskich, gdzie mieszkam).
  • budowa struktury gleby : zdrowa, bogata w próchnicę gleba działa jak gigantyczna gąbka.

Po drugie – bioróżnorodność. Zwiększanie bioróżnorodności to nie tylko kwestia estetyki, ale budowania odporności ekosystemu. W ogrodzie biocenotycznym każdy element pełni wiele funkcji:  kwiaty przyciągają zapylacze,  zarośla dają schronienie ptakom, owadom czy jeżom, które są naturalną “armią” kontrolującą populację szkodników (np. ślimaków czy mszyc),  duża różnorodność roślin sprawia, że patogeny/szkodniki mają utrudnioną drogę rozprzestrzeniania się.

Po trzecie – metody agroekologiczne umożliwiające tworzenie zrównoważonych przestrzeni. Tworzenie ogrodu permakulturowego (troska o ziemię, ludzi i sprawiedliwy podział nadwyżek) i biocenotycznego (skupiającego się na odtwarzaniu powiązań między roślinami i zwierzętami) opiera się w dużej mierze na zasadzie zamkniętego obiegu materii – najlepiej wykorzystując to, co mamy pod ręką!

I tu z pomocą idą:

metoda “no-dig” (bez przekopywania) Zamiast niszczyć strukturę gleby i zabijać mikroorganizmy czy dżdżownice przez przekopywanie, budujemy warstwy organiczne na powierzchni (gdzie jest najwięcej życia, do ok.20cm). Przekopując je wrzucamy organizmy potrzebujące tlenu (tlenowce) głęboko do ziemi, gdzie się duszą, a wyciągamy na powierzchnię te, które żyją bez tlenu, tu… zabija je powietrze i słońce, a także wyjadają je inni uczestnicy łańcucha troficznego.

Z kolei nie-przekopując chronimy i wzmacniamy grzybnię (mikoryzę), która dostarcza roślinom wodę i składniki odżywcze z głębszych warstw!

budowa żyzności gleby: kompost, bokashi, gnojówki roślinne.

Zamiast kupować gotowe produkty, przetwarzamy nasze zielone i bioodpady, lokalnie. Kompostowanie: tlenowa metoda przetwarzania biomasy z ogrodu. Bokashi: metoda fermentacji odpadów kuchennych przy pomocy efektywnych mikroorganizmów (EM). Pozwala odzyskać cenne minerały nawet z resztek, które nie trafiają do tradycyjnego kompostownika.

Obie dostarczają bezcennych surowców do wzbogacania gleby, szczególnie że zawracamy do obiegu to co wytworzyła nasza ziemia, tu na miejscu. Zawracasz w ten sposób do gleby jej własne, zakumulowane w części zielonej roślin zasoby.

Gnójowki – fermentacja materii organicznej zachodząca bez udziału powietrza, z której otrzymujemy koncentrat minerałów i związków azotowych, potasowych i innych, będący wspaniałym biostymulatorem wzrostu.

Ogród biocenotyczny, czy szerzej – permakulturowy, to nie tylko suma posadzonych roślin, ale przede wszystkim misterna sieć powiązań między nimi. Projektując w zgodzie z etyką permakultury, przestajemy tworzyć „zielone dekoracje”, a zaczynamy kreować żywe, samoregenerujące się organizmy= mikroekosystemy.

Rezygnacja ze sterylnych monokultur – takich jak obce nam gatunkowo tuje czy jałowe trawniki – na rzecz rodzimych drzew, krzewów i wielogatunkowych łąk, jest aktem przywrócenia ziemi jej naturalnej sprawczości, docenieniem jej ogromnego potencjału. Wybierając metody bezorkowe #nodig i odnosząc się z szacunkiem do gleby (i jej tak skomplikowanej struktury), przestajemy być jedynie konsumentami przestrzeni, a stajemy się partnerami w ewolucji ekosystemu. Taki ogród nie wymaga od nas walki; odwdzięcza się nam odpornością, ekspansją różnorodności biologicznej, życia które toczy się w nim niemal bez naszego udziału.

Twórzmy zatem bujne, dzikie i pełne życia ogrody, moi mili, bo w czasach ubożenia ekosystemów, gwałtownych i intensywnych zjawisk pogodowych i kurczenia się zasobów naturalnych w naszych działaniach, oddolnych (przydomowych wręcz!) leży ogromna siła. A nie potrzeba az tak wiele.

“Bory Tucholskie, Natura2000 – tutaj możliwe stało się dla mnie tworzenie: trwałe, sensowne i mierzalne w długiej perspektywie czasowej, w świadomości, że tworzę coś dla siebie, rodziny, ale także… dla ogólnego dobra. Bo moją intencją od zawsze było szerzenie metod przyjaznych środowisku (w wielu aspektach życia), w poszanowaniu zasobów, energii i pracy, odbywających się z szacunkiem dla siebie i innych, z zamysłem dzielenia się nadmiarem. Także wiedzą.

Oczywiście nie zawsze się to udaje, naraz (choć taka jest idea). Czasem trzeba odłożyć niektóre wartości czy założenia na rzecz innych (nie ma ideałów), bardziej adekwatnych w danym miejscu i czasie. Jednak CEL jest zawsze ten sam: nie tylko nie szkodzić ale przede wszystkim wzmacniać, ulepszać, zostawiać lepszym niż się zastało.

Przestrzenie, które tworzę z zasady mają zwiększać swą produktywność z czasem, ciesząc oko i serce człowieka, a jednocześnie wzbogacać trwale otaczający ekosystem”

Jeśli nie wiesz od czego zacząć – skontaktujmy się!

Znajdziesz mnie na Instagramie/Facebooku – chętnie pomogę Ci postawić pierwsze (a może i już kolejne, koncepcyjne) kroki w tej dobrej zmianie.

Natalia Muszyńska

https://poleodnowa.wordpress.com/

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: