Serce matki widzi więcej. O tym, co czują nasze dzieci w świecie przeciążenia — i jak możemy je wspierać z czułością

Jest wieczór. Dom jest spokojny, wszystko wygląda tak, jak powinno. W jednym pokoju świeci ekran telefonu, w drugim ktoś leży w łóżku z zamkniętymi oczami, choć sen nie przychodzi. Ty jesteś gdzieś pomiędzy codziennością a intuicją, która podpowiada, że coś jest nie tak. Nie ma krzyku ani dramatycznych słów. Jest cisza. I właśnie ta cisza nie daje spokoju.

 

 

 

 

Wiele matek zna to uczucie. Trudno je nazwać, ale trudno też je zignorować. To nie jest lęk bez powodu. To jest uważność. Serce, które widzi więcej, zanim pojawią się fakty.

Jeszcze niedawno wydawało się, że największym wyzwaniem w dorastaniu dzieci jest wybór szkoły, środowiska, zajęć. Dziś rzeczywistość wygląda inaczej. Dzieci są fizycznie blisko, ale emocjonalnie coraz częściej daleko. Funkcjonują w świecie, który nie kończy się za drzwiami domu. Ten świat jest zawsze przy nich – w telefonie, w relacjach, w nieustannym przepływie informacji, ocen i komentarzy.

Coraz częściej docierają do nas historie, które trudno unieść. Młodzi ludzie, którzy nie widzą dla siebie miejsca. Nagrania pokazujące przemoc rówieśniczą, która nie jest już ukryta, lecz wystawiona na widok publiczny. Upokorzenie staje się treścią, którą się udostępnia, komentuje i ogląda. To nie są odległe wydarzenia. To rzeczywistość, która dotyka szkoły, grupy znajomych, czasem bardzo blisko naszego domu.

Współczesne cierpienie nastolatka rzadko wygląda tak, jak wyobrażają je sobie dorośli. Nie zawsze pojawia się płacz ani prośba o pomoc. Często jest to wycofanie, zamknięcie się w sobie, utrata energii, drażliwość albo obojętność. Z zewnątrz może to przypominać bunt lub brak zaangażowania. W rzeczywistości bywa sygnałem przeciążenia, z którym młody człowiek nie potrafi sobie poradzić.

Żyjemy w czasie, który wymaga od dzieci i młodzieży znacznie więcej, niż jeszcze kilka lat temu. Presja bycia zauważonym, porównywanie się do innych, potrzeba akceptacji, która często jest uzależniona od reakcji w mediach społecznościowych – wszystko to tworzy środowisko, w którym trudno o spokój. Hejt nie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem. Wraca wieczorem, pojawia się w nocy, zostaje w myślach.

Z perspektywy specjalistów coraz częściej mówi się o zjawiskach takich jak depresja, stany lękowe czy przewlekłe przeciążenie emocjonalne. Dla młodego człowieka nie są to jednak pojęcia kliniczne. To codzienne doświadczenie napięcia, niepokoju i braku poczucia bezpieczeństwa.

W tym miejscu pojawia się trudna refleksja dotycząca dorosłych. Wielu rodziców patrzy na swoje dzieci przez pryzmat tego, jacy chcieliby, aby byli. Idealny obraz bywa bezpieczniejszy niż konfrontacja z rzeczywistością. Czasami łatwiej uwierzyć, że problem nie dotyczy naszego dziecka, niż przyjąć, że ono również może zmagać się z czymś trudnym. Zdarza się także, że zachowania są bagatelizowane w przekonaniu, że „to tylko etap”. Tymczasem dla młodego człowieka nie jest to etap, lecz realne doświadczenie.

Szkoły, mimo zaangażowania wielu nauczycieli, często funkcjonują w ramach systemu, który nie daje wystarczających narzędzi do szybkiego i adekwatnego reagowania. Procedury wymagają czasu, dowodów i formalności. Zdarza się również coś szczególnie trudnego i niezrozumiałego dla dziecka – kiedy próba obrony przed przemocą zostaje odczytana jako agresja. Ofiara, która w końcu reaguje, bywa traktowana jak sprawca. W takiej sytuacji młody człowiek traci nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale także zaufanie do dorosłych, którzy powinni go chronić. To doświadczenie potrafi zamknąć jeszcze głębiej i odebrać odwagę do mówienia o tym, co naprawdę się dzieje.

Warto spojrzeć na ten problem głębiej. To nie jest wyłącznie kwestia wychowania ani pojedynczych decyzji. To jest kwestia przeciążenia całego systemu, w którym funkcjonuje młody człowiek. Układ nerwowy, który nie ma przestrzeni na odpoczynek, reaguje napięciem. Pojawia się impulsywność, wybuchowość albo wycofanie. Trudno wtedy o refleksję i empatię, ponieważ organizm działa w trybie przetrwania.

W tym wszystkim ogromną rolę odgrywa obecność dorosłego, który potrafi zauważyć subtelne sygnały. Nie chodzi o kontrolę ani natychmiastowe rozwiązywanie problemów. Chodzi o bycie obok w sposób uważny i spokojny. Dziecko znacznie częściej otwiera się tam, gdzie czuje się bezpieczne i nieoceniane. Proste zdanie wypowiedziane w odpowiednim momencie może mieć większą wartość niż najbardziej rozbudowana rozmowa. Świadomość, że ktoś widzi i nie odwraca wzroku, buduje poczucie oparcia.

Współczesne podejście do wspierania młodych ludzi coraz częściej uwzględnia także pracę z ciałem i układem nerwowym. Emocje nie są wyłącznie procesem mentalnym. Objawiają się w napięciu, oddechu, jakości snu. Dlatego oprócz rozmowy i profesjonalnego wsparcia psychologicznego poszukuje się również metod, które pomagają przywracać równowagę w sposób łagodny i codzienny.

Jednym z takich narzędzi jest aromaterapia. Nie zastępuje ona terapii ani leczenia, ale może wspierać regulację napięcia i tworzyć warunki sprzyjające wyciszeniu. Zapach oddziałuje bezpośrednio na obszary mózgu związane z emocjami. W praktyce oznacza to, że może pomagać w budowaniu poczucia bezpieczeństwa, ułatwiać zasypianie i wspierać momenty zatrzymania.

Szczególne znaczenie ma tu nie sam olejek, lecz rytuał, który się wokół niego tworzy. Chwila oddechu przed snem, spokojna przestrzeń, w której nie ma oceny ani pośpiechu. Dla nastolatka może to być pierwszy krok do świadomego kontaktu z własnymi emocjami i sygnałami płynącymi z ciała.

Nie mamy wpływu na wszystkie zmiany, które zachodzą w świecie. Nie zatrzymamy tempa technologii ani presji, która pojawia się w przestrzeni społecznej. Mamy jednak wpływ na jakość relacji z naszym dzieckiem. Na to, czy zauważymy zmianę w jego zachowaniu. Na to, czy stworzymy przestrzeń, w której będzie mogło być sobą, również w trudnych momentach.

Serce matki jest często pierwszym miejscem, które odbiera sygnał, że coś wymaga uwagi. Warto mu zaufać. Uważność, obecność i gotowość do zobaczenia prawdy, nawet jeśli jest trudna, mogą być dla młodego człowieka realnym wsparciem.

Bo zanim pojawi się rozwiązanie, najważniejsze jest to, aby dziecko nie czuło się w swoim świecie samotne.

Tekst: Martyna Kubiak

***

Mama dwóch wspaniałych istot, wrażliwa na piękno natury, miłośniczka zwierząt.   Samouk i pasjonatka aromaterapii, zdrowego stylu życia oraz rozwoju osobistego. Zajmuje się naturalnym wsparciem zdrowia, domu i codziennego życia we współpracy z producentem branży wellness&beauty. Pracuje z wysokiej jakości, bezpiecznymi produktami do ciała, domu, biura, przedszkoli, żłobków, gabinetów – odpowiednimi dla całej rodziny, od maluszka po seniora

Produkty oparte są o enzymy roślinne i naturalne olejki. To rozwiązania skoncentrowane, skuteczne i jednocześnie przyjazne dla środowiska – z myślą o planecie, biodegradowalnych opakowaniach i ograniczaniu nadmiaru chemii w codziennym otoczeniu.  W swojej pracy łączy pasję do natury, aromaterapii i świadomego stylu życia z praktycznym podejściem do codziennych potrzeb rodzin i profesjonalistów.

https://www.facebook.com/martynakubiak2

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: