Wywiad z Edytą Skutnicką
– Dziś za naszą obecnością na targach stoi praca większej grupy ludzi, więc moja praca jest zdecydowanie łatwiejsza niż kiedyś, mam duże wsparcie moich pracowników. Kilka – kilkanaście lat temu do wielu rzeczy musiałam dochodzić sama, ucząc się na swoich sukcesach i porażkach – zarówno w kwestii projektowania jak i reklamy.
Jak powstają Pani projekty? Sama pani rysuje modele, wybiera tkaniny, kolory?
– Tak, większość pracy kreatywnej, twórczej, koncepcyjnej należy do mnie. Współpracuję z biurem świetnych projektantów, którzy w lot rozumieją, jaki efekt pragnę osiągnąć i wspierają mnie w tym procesie. Jednak wszystko rodzi się w mojej wyobraźni, uczestniczę w wyborze materiałów.
Jak wygląda tworzenie nowej kolekcji?
– Ważna jest świadomość trendów i oczekiwań rynku, ale również chęć wyprzedzenia ich, zaproponowania czegoś unikalnego. Staram się, by za każdym razem, w każdej naszej kolekcji zaproponować coś nowego, niepowtarzalnego. Dużą wagę przykładam również do form – by proponowane modele nie tylko wyglądały wspaniale, lecz równie wspaniale się nosiły. Najprzyjemniejszym, ale i najbardziej wymagającym momentem jest sam proces twórczy – próba przelania na papier tego, co podpowiada wyobraźnia, przy wykorzystaniu całej wiedzy o właściwościach materiałów, których planujemy użyć. Jest to proces o wielkiej wadze, niezwykle odpowiedzialny, ale i niezmiernie satysfakcjonujący. Sam proces projektowania sprowadza się zatem do umiejętnego łączenia aktualnych tendencji i autorskiego spojrzenia. Wymaga wiedzy i oczywiście – talentu.
Projekt jest początkowo uwieczniany na papierze, potem szyty w oparciu o wzorcowe formy (odmienne dla każdego rozmiaru i rodzaju bielizny), następnie przechodzi fazę „testów” – na modelkach, jest delikatnie zmieniany lub ulepszany w miarę potrzeb i staje się prototypem, według którego szyte są kolejne egzemplarze. Mając w ręku projekt, szukamy materiałów, które wzorem, stopniem elastyczności i fakturą sprawdzą się najlepiej – dając rezultat doskonały jakościowo i estetycznie.
Ma pani tzw. wyczucie?
– Tak, nie mogłabym osiągnąć tego, co osiągnęłam, gdybym go nie miała. Intuicja jest bardzo ważnym elementem mojej pracy.
Pani projekty budzą emocje, są wyraziste, zmysłowe, kobiece.
– Projektuję zawsze i od zawsze – z pasją. Staram się, by ta pasja była widoczna w każdym moim projekcie.
Patrząc na propozycje wielu producentów bielizny można odnieść wrażenie, że wszystkie skierowane są do kobiet o idealnej figurze…
– Ależ skąd. Axami ma rozmiarówkę dopasowaną do kobiet o pełniejszych kształtach. Wierzę, że kobieta może czuć się zmysłowo, kobieco i pięknie niezależnie od rozmiaru. Z piękną, niezwykle kobiecą kreacją – to jest element zaskoczenia.
Na targach prezentuje Pani swoje dwie nowe kolekcje. Jakie trendy królują obecnie na rynku?
– Aktualne trendy w bieliźniarstwie stawiają przede wszystkim na różnorodność – zarówno krojów, jak i kolorów. Monotonię klastycznych barw i form obecnie przełamujemy – kolorowym dodatkiem lub biżuteryjnym drobiazgiem. Zwłaszcza w Polsce w ciągu ostatnich lat rośnie świadomość klientek, a co za tym idzie – ich oczekiwania. Bielizna poza tym, że musi być wygodna i przyjemna w noszeniu – nie może być nudna. Ponieważ jest elementem stroju, być może niewidocznym, jednak z pewnością nie nieistotnym, musi go idealnie uzupełniać. Moda codzienna i moda bieliźniarska są z tego powodu komplementarne, towarzyszą sobie i na wybiegu, i w życiu codziennym.
Axami ostatnio pracuje nad nowymi typami biustonoszy – soft, soft balconnette, semi-soft. Jak zawsze staramy się, by proponowane przez nas wzory koronek lub fasony przyciągały uwagę, zaskakiwały, wyróżniały się na bieliźniarskim rynku. W tym sezonie stawiamy na eleganckie połączenie beżu i czerni, czerwień, fiolet czy ponadczasową biel.
W Pani kolekcjach klasykę przełamuje zawsze jakiś zaskakujący drobiazg – niestandardowe ramiączka, ciekawe formy, biżuteryjny dodatek.
– Oryginalność to jest mój styl. Jest on dobrze przyjmowany na świecie, budzi pozytywne emocje i przyciąga klientów, nie pozwala się znudzić.
Jaką drogę musiała Pani pokonać, by być jednym z wiodących eksportowych, polskich producentów bielizny?
– Jesteśmy firmą rodzinną, kieruję nią wspólnie z moją mamą Anną Gołębiowską. Pragnienie tworzenia, umiejętność projektowania kreacji zarazem pięknych, funkcjonalnych i przyjaznych damskiemu ciału to cechy rodzinne, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Rodzinną tradycją jest szycie – praktyczna realizacja kobiecych marzeń. Pasja zaszczepiona przez babkę i prababkę znalazła początkowo ujście w szyciu odzieży. Dopiero w latach 90. XX w. przekształciła się w projektowanie luksusowej bielizny damskiej. W tej dziedzinie odniosłyśmy sukces – nasze modele zdobyły niezwykłą popularność. Nasze osobiste zaangażowanie przejawia się nie tylko w efektywnym zarządzaniu firmą, ale również w ciągłej inspiracji pracowników wszystkich szczebli do podejmowania nowych wyzwań, podnoszenia kwalifikacji i realizowania celów, które przynoszą korzyści zarówno im samym, jak i firmie.
Na zachodzie ma pani szerokie grono klientów i wielbicieli. Wielu porównuje Pani projekty z projektami Lise Charmel. To Panią cieszy?
– Ogromnie. Europejska klientela jest bardzo wymagająca, przyzwyczajona do najwyższej jakości. Ale i w Polsce dokonała się duża zmiana jakościowa w myśleniu o bieliźnie. Zmienił się nie tylko sposób prowadzenia działalności, ale i myślenie o niej. Klient i jego oczekiwania stały się najważniejsze. A i klient stał się bardziej świadomy – i co za tym idzie – wymagający. To nie tylko rosnąca odpowiedzialność, ale przede wszystkim przyjemność – większa swoboda w projektowaniu, otwartość na różnorodność.
Trudno jest być producentem z Polski?
– Obecnie polska bielizna jest ceniona przez klientów z Europy i świata. Wierzę, że jest to zasługa produktów takich, jak nasze – uszytych z tkanin najwyższej jakości, dorównujących (lub nawet przewyższających) projektom zagranicznym w kwestii stylu, wzornictwa, oryginalności.
Ma Pani na koncie wiele nagród, wyróżnień, udział w prestiżowych pokazach. Co jest wyznacznikiem sukcesu?
– Wierna rzesza klientek i ciągle powiększająca się możliwość rozwoju marki.
Czyli Pani firma?
– Tak, ale również zadowolenie klientek, które jest dowodem naszego sukcesu i nieustanną motywacją. Oraz moi pracownicy – zarówno biurowi, jak i produkcyjni. To grupa specjalistów, oddanych firmie, zaangażowanych w swoją pracę. Zawsze powtarzam, że wspólne dążenie do celu, jakim jest tworzenie produktu doskonałego, potrafi uskrzydlić.
Rozmawiała: Ilona Adamska

