Poza schematem zaczyna się sztuka. Aga SoVa o intuicji, jedwabiu i tworzeniu blisko człowieka

Każdego ranka londyńskie metro niosło ten sam rytm. Te same kroki, te same spojrzenia, ten sam ciężar dnia, który jeszcze się nie zaczął, a już był przewidywalny. W tłumie twarzy – przygaszonych, zamyślonych – była też ona. Z dobrą pracą, stabilnością i poczuciem, że wszystko „powinno” się zgadzać. A jednak coś było nie na swoim miejscu. Między jedną stacją a drugą pojawiło się pytanie, które nie dawało spokoju: czy to naprawdę moje życie? Z tego pytania narodziła się droga. Cicha, intuicyjna, prowadzona bardziej sercem niż planem. Droga, na której dziś marka Aga SoVa Art jest nie tylko nazwą, ale ideą -opowieścią o uważności, wolności i sztuce, która chce być blisko człowieka.

 

 

 

Ilona Adamska: Pamiętasz moment, w którym coś w Tobie pękło?

Aga SoVa: Tak. To było jak powolne budzenie się. Na zewnątrz wszystko działało – praca w banku, odpowiedzialność, prestiz….

Ale wewnątrz coś zaczęło szeptać. Coraz ciszej, a jednak coraz wyraźniej.
Warsztaty tańca i malarstwa były pierwszym momentem, w którym naprawdę się zatrzymałam i pozwoliłam sobie posłuchać tego szeptu.

Taniec stał się pierwszym językiem tego przebudzenia?

Taniec był powrotem do ciała. Intuicyjny, wolny, bez formy i ocen. Poruszałam się tak, jak czułam, a nie tak, jak „wypada”. To było jak oczyszczanie – napięcia schodziły, myśli milkły. Zrozumiałam, że ciało wie wcześniej niż głowa. Że jeśli dam mu przestrzeń, poprowadzi mnie tam, gdzie naprawdę chcę być.

A potem pojawiło się malarstwo.

Początkowo zupełnie niepozorne. Nie miałam ambicji ani wyobrażeń. I może właśnie dlatego wydarzyło się coś prawdziwego. Kiedy po raz pierwszy naprawdę zanurzyłam się w malowaniu, czas przestał istnieć. Był tylko kolor, ruch pędzla, oddech. Pamiętam dzień, kiedy malowałam przez dziewięć godzin bez przerwy. To był moment głębokiego połączenia – z sobą, z ciszą, z radością tworzenia.

Tak narodziła się Aga SoVa jako idea – z potrzeby autentycznego wyrazu, nie z planu.

Dziś Twoja sztuka żyje także poza płótnem.

Tak, bo Aga SoVa od początku była o bliskości. O sztuce, która nie wisi tylko na ścianie, ale towarzyszy człowiekowi, sztuka którą można zabrać ze sobą, owinąć się jak talizmanem.
Jedwabne chusty, szale, poszetki stały się naturalnym przedłużeniem tej idei. Jedwab jest żywy. Reaguje na dotyk, na wodę, na farbę. Nie da się go całkowicie kontrolować – i to jest jego piękno. Malując na jedwabiu, mam poczucie dialogu, a nie dominacji.

Czym w takim razie jest marka Aga SoVa?

To filozofia tworzenia w zgodzie z intuicją. Aga SoVa to zaproszenie do zwolnienia, do uważności, do kontaktu z emocją, energia, przepływem. To połączenie z drugim człowiekiem.

Nie tworzę dodatków sezonowych. Tworzę obiekty z duszą – takie, które można nosić latami, które niosą znaczenie. To przestrzeń, w której sztuka spotyka codzienność.

Szczególne miejsce zajmują u Ciebie chusty personalizowane…

To serce mojej pracy. Chusty personalizowane powstają z myślą o jednej, konkretnej osobie. Czasem pojawiają się inicjały, słowa, symbole. Czasem tylko kolory i energia, którą czuję. Nauczyłam się już nie dyskutować z tym co do mnie przychodzi, jestem przedłużeniem pędzla, wypuszczam to, co już istnieje. Nadaję temu formę, kolor i kształt. Interpretację pozostawiam odbiorcy.

To bardzo intymny proces – pracuję w ciszy, słuchając intuicji. Każda taka chusta jest jak osobisty talizman, fragment historii zapisany na jedwabiu. Lubię myśleć, że te rzeczy żyją razem z właścicielem.

Dla kogo tworzysz ten świat?

Dla ludzi wrażliwych. Dla tych, którzy czują, że przedmioty mogą mieć znaczenie.
Kobiety często wybierają moje prace dla siebie – jako gest troski o siebie. Mężczyźni kupują dla siebie, ale często wybieraj chusty dla kobiet, które kochają. To piękne, bo zawsze stoi za tym emocja.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Z ludzi, z ich twarzy i spojrzeń. Z natury, z nieba, z chwil, które trwają bardzo krótko.
Pracuję intuicyjnie – nie projektuję w klasycznym sensie. Kiedy tworzę, nie myślę, tylko czuję. Pozwalam, żeby prowadziło mnie serce. To ono jest kompasem.

Bycie artystką oznacza też odsłanianie siebie.

Tak. Ale w tym odsłanianiu jest prawda. Dzieci nie boją się wyrażać – my, dorośli, uczymy się chować. Moja sztuka jest próbą powrotu do tej pierwotnej wolności. I zaproszeniem dla innych, żeby zrobili to samo.

Jak dbasz o równowagę w tym świecie pełnym bodźców?

Wracam do prostych rzeczy – do malowania, spacerów, ciszy. Do chwili obecnej.
Wierzę, że kiedy słuchamy siebie uważnie, wszystko zaczyna się układać a odpowiedzi możemy znaleźć w sobie, trzeba tylko dać sobie przestrzeń na słuchanie. Aga SoVa jest właśnie o tym – o zaufaniu do wewnętrznego głosu.

Rozmawiała: Ilona Adamska

www.AgaSovaArt.com
www.facebook.com/AgaSovaArt/
www.instagram.com/aga_sova_art/

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: