Przez lata wydawało mi się, że logika, procedury i precyzyjne myślenie stoją w opozycji do poezji, emocji i kreatywności. Że świat wzorów nie ma nic wspólnego ze światem metafor. Dziś wiem, że to fałszywy podział, który wielu z nas towarzyszy przez dużą część życia — zwłaszcza tym, którzy funkcjonują w odpowiedzialnych, „racjonalnych” rolach zawodowych. Moje doświadczenie pokazuje, że te dwa porządki nie tylko mogą się spotkać — one wzajemnie się uzupełniają. Ta historia jest opowieścią o integracji – o drodze od logiki do serca.
Z wykształcenia jestem matematyczką i ekonomistką. Po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim wybrałam ścieżkę, która wydawała się naturalna dla umysłu ścisłego: stabilną, uporządkowaną, przewidywalną. Od lat pracuję w administracji samorządowej — świecie przepisów, procedur, tabel i odpowiedzialnych decyzji. W świecie, w którym wszystko powinno się zgadzać.
A jednak przez długi czas miałam poczucie, że mimo poprawnie rozwiązywanych zadań coś we mnie pozostaje niewyrażone. Jakby w tym dobrze funkcjonującym systemie brakowało przestrzeni na to, co nienazwane, nieoczywiste. Myślę, że wiele osób pracujących w podobnych strukturach zna to uczucie — ciche, ale uporczywe.
Moment zwrotny – szukanie własnej ścieżki
Trzy lata temu życie przyniosło moment, który zmienił mój świat. Rozpad małżeństwa był czasem konfrontacji z emocjami, których wcześniej nie znałam – bólem, zwątpieniem, poczuciem odrzucenia, ale też głęboką potrzebą odnalezienia siebie na nowo. Paradoksalnie najtrudniejszy moment stał się początkiem zmiany. Wiedziałam jedno: nie mogę się poddać. Musiałam zawalczyć o siebie, o swoje marzenia i o przyszłość moich dzieci. Nie poprzez gwałtowne decyzje, lecz poprzez konsekwentne, świadome kroki.
Zaczęłam budować swoje życie od podstaw. Skupiłam się na rozwoju osobistym i duchowym, poszerzając własną świadomość. Moją codziennością stały się wartościowe książki, spotkania mentoringowe, cisza i uważność. Świadomie ograniczyłam nadmiar bodźców — by nie karmić się strachem ani presją. Zaczęłam dbać o ciało i umysł w prosty, naturalny sposób: ruch, oddech, medytacja stały się fundamentem tej zmiany.
Pierwszy wiersz – niedowierzanie i odkrycie
I wtedy, zupełnie niespodziewanie, niecały rok temu pojawił się mój pierwszy wiersz. Było w tym dużo niedowierzania. Zaskoczenia tym, co potrafiłam wydobyć słowami. Pojawiły się też wątpliwości — czy mam do tego prawo, czy to „ma sens”, czy to nie chwilowe. To był cichy proces. Wymagający. Momentami bolesny. Ale prawdziwy.
Pisanie jako sposób porządkowania świata
Pisanie wierszy nie jest dla mnie ucieczką od codzienności. Jest sposobem jej zrozumienia i zaakceptowania. Sposobem na spotkanie ze sobą — na spokój wewnętrzny i nadmiar energii, która domaga się ujścia. Poezja pozwala porządkować emocje i przetwarzać doświadczenia – zarówno te radosne, jak i trudne. Uczy, że nie wszystko musi być nazwane od razu. Że brak gotowej odpowiedzi nie jest porażką, lecz przestrzenią.
Logika i kreatywność mogą iść razem
Często słyszymy, że trzeba wybierać: albo umysł ścisły, albo artystyczna dusza. Moje doświadczenie temu przeczy. Każdy napisany wers jest dla mnie dowodem, że logika i dyscyplina mogą współgrać z kreatywnością i emocjami.
Logika pomaga mi w pisaniu — w budowaniu struktury wiersza, w pracy nad rytmem, w skracaniu tekstu do tego, co naprawdę istotne. Poezja z kolei uczy mnie elastyczności myślenia, odwagi w patrzeniu na świat z różnych perspektyw – na akceptacji tego, że życie nie zawsze układa się w równania z jednym rozwiązaniem.
Myślę, że to ważna lekcja także dla świata pracy i rozwoju — nie musimy rezygnować z tego, co racjonalne, aby dopuścić to, co intuicyjne. Jedno może wzmacniać drugie.
Świadoma droga dalej
Nigdy nie podejrzewałam, że poetycki wers może stać się moją nielogiczną, a jednocześnie głęboko uzdrawiającą terapią. Że wiersze będą światłem, kierunkiem, oczyszczeniem – moim sposobem na życie, pełniejsze i bardziej świadome.
Dlatego dziś równolegle rozwijam się w obszarze holistycznego podejścia do zdrowia i długowieczności, angażując się w międzynarodowy projekt, który łączy naukowe podejście do profilaktyki zdrowia z budowaniem długofalowej jakości życia. To dla mnie naturalna kontynuacja drogi, na której rozum spotyka się z uważnością. W dalszym ciągu pracuję nad rozwojem osobistym, uczę się pracy z emocjami i budowania wewnętrznej sprawczości. Rozwijam język angielski jako narzędzie otwierające nowe relacje, perspektywy i projekty.
Jeśli czytając ten tekst, masz poczucie, że funkcjonujesz głównie „w głowie”, a gdzieś po drodze zagubiła się przestrzeń na czucie, twórczość czy ciszę — to nie chodzi o to, by radykalnie odrzucić dotychczasowe życie. Być może wystarczy je poszerzyć i dopuścić nowy wymiar. Bo czasem prawdziwy porządek rodzi się poza tym, co da się zmierzyć i zaplanować.
Anna Nowak

Krok w nieznane
Iść, gdzie serce podpowiada, mimo wiatru w oczy
Odważnie choć w nieznane z niezłomnością kroczyć
I nawet mimo gamy całej wątpliwości
Przełamać stereotyp wyuczonej bezradności
Zagłuszyć krzyk rozumu zmian się bojącego
Usłyszeć skowyt duszy i serca bijącego
I dać się ponieść fali marzeń niezmierzonych
Schowanych gdzieś głęboko, tak pilnie strzeżonych
By na świat nie wyszły, bo dziewczę za kruche
Bo żyć nie potrafiła w zgodzie ze swym duchem
O zmysłów postradanie, szaleństwo posądzana
Do świata normalności siłą sprowadzana
Lecz dusza wie najlepiej, nie chce już tak dłużej
Mówi z przekonaniem – przetrwasz każdą burzę
Choć droga mgłą spowita, krok w nieznane dać pragnie
Bo wierzy, że poleci, aniżeli w otchłań spadnie




Przepiękna poezja.
Czuję, jakby ten wiersz opisywał mnie.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję 🥰