Mam wszystko, a nic mnie nie cieszy. Kiedy brak radości może być sygnałem depresji

Dobra praca, rodzina, mieszkanie, znajomi, wakacje, plany na przyszłość. Z zewnątrz wszystko się zgadza. A jednak trudno się tym cieszyć. Coraz częściej pojawia się poczucie pustki, zmęczenie i myśl: „Co się ze mną dzieje? Przecież nie mam powodu, żeby czuć się źle”. Taki stan nie zawsze jest po prostu gorszym okresem. Może być sygnałem depresji.

 

 

 

Depresja nie zawsze wygląda tak, jak wyobrażamy ją sobie w stereotypowym obrazie. Nie każda osoba z depresją płacze, rezygnuje z pracy czy przestaje wychodzić z domu. Czasem nadal realizuje swoje obowiązki, spotyka się z ludźmi, zajmuje się dziećmi i odnosi sukcesy zawodowe. Tyle że robi to bez poczucia satysfakcji.

– Jednym z ważnych sygnałów ostrzegawczych jest utrata zdolności do odczuwania przyjemności. Człowiek może mieć wokół siebie rzeczy, które wcześniej były dla niego ważne i dawały mu radość, a mimo to przestaje je przeżywać w ten sposób. To nie oznacza lenistwa, niewdzięczności czy „wymyślania sobie problemów” – mówi mgr Łukasz Gerzok, psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia psychodynamicznego.

„Przecież mam wszystko. Dlaczego więc czuję się źle?”

To pytanie bardzo często pojawia się wtedy, gdy trudności psychiczne nie mają jednego, łatwego do wskazania powodu.

– Wiele osób próbuje znaleźć logiczne wyjaśnienie swojego samopoczucia: „mam dobrą pracę”, „mam rodzinę”, „niczego mi nie brakuje”. Tymczasem stan psychiczny nie jest prostym bilansem tego, ile dobrych rzeczy mamy w życiu. Możemy obiektywnie mieć wiele powodów do zadowolenia, a jednocześnie przeżywać silne przeciążenie, smutek czy wewnętrzną pustkę – wyjaśnia Łukasz Gerzok.

Problem polega również na tym, że osoby doświadczające obniżonego nastroju często długo próbują sobie z nim radzić samodzielnie. Tłumaczą sobie, że są przemęczone, potrzebują urlopu albo „muszą się wziąć w garść”.

Czasami rzeczywiście wystarczy odpoczynek. Jeżeli jednak brak energii, przyjemności i zainteresowania tym, co wcześniej było ważne, utrzymuje się przez dłuższy czas, warto potraktować to jako sygnał, któremu należy się przyjrzeć.

Nie chodzi tylko o smutek

Depresja może mieć wiele twarzy. Poza obniżonym nastrojem mogą pojawić się m.in. brak energii, problemy ze snem, trudności z koncentracją, poczucie bezwartościowości, wycofanie z relacji czy utrata zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały przyjemność.

Czasem pierwszym sygnałem nie jest nawet smutek, ale obojętność.

„Powinnam się cieszyć, ale nic nie czuję”.

„Kiedyś czekałam na weekend, teraz jest mi wszystko jedno”.

„Wyjechałam na wymarzone wakacje i zamiast odpoczywać, tylko odliczałam dni do powrotu”.

„Mam wszystko, a mimo to czuję się pusta”.

Takie doświadczenia łatwo zbagatelizować, szczególnie jeśli osoba nadal dobrze funkcjonuje w pracy i w życiu rodzinnym.

– Możemy być aktywni i jednocześnie bardzo źle się czuć psychicznie. Sam fakt, że ktoś wykonuje swoje obowiązki, nie oznacza, że jego dobrostan jest w porządku. Dlatego warto patrzeć nie tylko na to, co człowiek robi, ale także na to, co dzieje się z jego emocjami, relacjami i wewnętrznym poczuciem siebie – mówi psycholog.

Dlaczego tak trudno poprosić o pomoc?

Jedną z przeszkód może być przekonanie, że „inni mają gorzej”. Jeśli nie wydarzyło się nic dramatycznego, trudno uznać własne cierpienie za wystarczający powód, żeby szukać pomocy.

To pułapka.

Nie trzeba najpierw doprowadzić się do skrajnego wyczerpania, żeby porozmawiać ze specjalistą.

– Do psychologa nie trzeba przychodzić dopiero wtedy, kiedy problem całkowicie dezorganizuje życie. Warto zgłosić się wcześniej – również wtedy, kiedy po prostu czujemy, że coraz mniej jesteśmy sobą. Konsultacja nie oznacza automatycznie diagnozy depresji. Jest przede wszystkim próbą zrozumienia tego, co się z nami dzieje i czego w danym momencie potrzebujemy – podkreśla Łukasz Gerzok.

„Nie musisz mieć powodu, żeby potrzebować pomocy”

Być może właśnie to jest najważniejsze: nie trzeba udowadniać, że ma się wystarczająco poważny powód, żeby źle się czuć.

Psychika nie działa według zasady „mam wszystko, więc powinnam być szczęśliwa”. Czasem za pozornym brakiem powodów do smutku kryje się długotrwałe przeciążenie, nierozwiązane emocje, kryzys, wypalenie albo depresja.

Pierwszym krokiem nie musi być wielka życiowa rewolucja. Czasem wystarczy powiedzieć komuś na głos: „Od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy i nie wiem dlaczego”.

I potraktować tę myśl poważnie.

mgr Łukasz Gerzok – psycholog, wykładowca akademicki oraz psychoterapeuta w trakcie całościowego szkolenia psychodynamicznego. Ukończył psychologię o specjalności klinicznej w Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Doświadczenie zawodowe zdobywa m.in. w Dziennym Oddziale Psychiatrycznym Centrum Zdrowia Psychicznego Feniks w Tychach. Pracuje z osobami dorosłymi doświadczającymi m.in. obniżonego nastroju, kryzysów psychicznych oraz trudności emocjonalnych i relacyjnych. W swojej pracy łączy doświadczenie kliniczne z działalnością dydaktyczną i psychoedukacyjną. Specjalista związany z platformą porozmawiaj.my

Materiał edukacyjny. W przypadku utrzymujących się objawów lub pogorszenia funkcjonowania warto skonsultować się ze specjalistą zdrowia psychicznego.

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Akceptuję zasady Polityki prywatności

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.