Amiya to polska bluesowo-soulowa-rockowa piosenkarka. Właśnie wydała nową płytę zatytułowaną „Prosto do gwiazd”. Projekt ten pochłonął kilka lat przygotowań, aczkolwiek rezultat jest jak najbardziej godny uwagi. O tym, jak powstawał, o tym, jak łączy macierzyństwo z karierą i jak odnajduje się w męskim gronie, Amiya opowiedziała mi w poniższej rozmowie.
MM: W ubiegłym roku opowiadałaś mi, że szykujesz nową płytę. Nie traciłaś zdaje się czasu.
Amiya: W sumie pracowałam nad tym projektem trzy lata – od pierwszej wizji, aż po finalną realizację. Była to droga pełna trudności, ale też pięknych chwil. Starałam się tworzyć, nagrywać i składać wszystko jak najpełniej potrafiłam. Proces był niezwykle wymagający, ale dał mi ogrom satysfakcji. To kolejna płyta wydana pod moim własnym szyldem i w mojej produkcji. Dzięki niej mogłam w pełni uzewnętrznić siebie i swój świat – dokładnie tak, jak chciałam.
MM: Zmieniłaś też skład zespołu.
Amiya: Tak, To była bardzo świadoma i konieczna decyzja. Aby móc iść dalej, szlifować jakość i w pełni się rozwijać, trzeba czasem podejmować trudne, ale dobre kroki. Dla mnie ten wybór stał się impulsem, który wyniósł mnie niesamowicie do przodu – zarówno w muzycznej podróży, jak i w osobistym rozwoju. Nowy zespół to doświadczeni i wyjątkowi muzycy, którzy wynieśli moją twórczość na zupełnie inny poziom. Dzięki nim mogłam ubierać melodie i słowa dokładnie tak, jak zawsze pragnęłam.
MM: No właśnie – zaprosiłaś ich też do procesu twórczego, co w przypadkach takiej Zosi Samosi jak Ty, jest czymś nowym.
Amiya: (śmiech) Zapewne tak. Ale to było zawsze moje marzenie – tworzyć razem z ludźmi na sali prób. To zupełnie inna energia i sposób pracy, który daje mi jako artystce i producentce możliwość uzyskania od razu takiego efektu, jakiego pragnę. Mogę czerpać z ich umiejętności, mówić, co słyszę i widzę, słuchać ich pomysłów… I wtedy piosenka rodzi się właściwie sama – szybko i naturalnie. To bardzo przypomina granie na żywo, a ja właśnie tym najbardziej żyję jako muzyk. I to mi odpowiada w stu procentach.
MM: Słuchając “Prosto do gwiazd”, odniosłem wrażenie, że Twoja twórczość skręciła nieznacznie w stronę popu.
Amiya: Na tej płycie spotykają się różne stylistyki – jest dużo rocka, ale też trochę bluesa, soulu i funku. Całość miejscami delikatnie przyprawiona popem, w takiej nowoczesnej, bardziej przystępnej osłonie. Kiedy tworzę, nie myślę o tym, w jakim stylu powstanie utwór. To zawsze wypływa z wizji i potrzeby serca. Najważniejsze są dla mnie kontekst, przekaz i melodia, która szumi w duszy. Dopiero później okazuje się, w jakiej stylistyce to się ułożyło.
MM: …I funkiem, czego najlepszym przykładem są singlowe “Wodospady brokatowe”.
Amiya: Tak, dokładnie – „Poczuj nagrodę za wytrwałość” również ma funkowe brzmienie. Cała płyta to fuzja różnych stylistyk, a nie jeden czysty gatunek. Patrząc na wszystkie moje dotychczasowe płyty, widzę, że to właśnie jest moja charakterystyczna cecha – łączenie, eksperymentowanie i tworzenie własnego, niepowtarzalnego języka muzycznego.
MM: Jak godzisz te wszystkie obowiązki muzyczne z byciem matką dorastających pociech?
Amiya: To z pewnością bywa momentami wyzwaniem, ale kiedyś pewna mądra osoba powiedziała mi: „Pamiętaj, Amiya – kobieta, która się realizuje, ma czas na wszystko: na rodzinę, dom i karierę”. I faktycznie tak jest. Kiedy robię to, co kocham – tworzę muzykę – odnajduję w sobie niezwykłą siłę, aby łączyć różne dziedziny życia. Jedno napędza drugie i działa jak wielka maszyna, która toczy się do przodu. Dla mnie ogromnym sukcesem jest to, że moje dzieci widzą mamę, która idzie po swoje. Że mogę im pokazać własnym działaniem, jak ważne jest, by w życiu mieć odwagę realizować swoje marzenia. Śpiewają w domu moje piosenki, cieszą się z mojej pracy, a przy tym same grają i uczą się instrumentów. U nas muzyka to codzienność – i to jest największy dar.
MM: A jak czujesz się w – w gruncie rzeczy – dość męskim gronie zawodowo?
Amiya: To jest aspekt, którego trzeba być bardzo świadomym – bo niezależnie od tego, jak fajni są koledzy, ile mają szacunku i jak bardzo się lubimy, to jednak kiedy kobieta prowadzi projekt – a w moim przypadku tak właśnie jest – zawsze niesie to ze sobą pewne wyzwania. To wynika z samej, naturalnej perspektywy ludzkiej. I tego się nie zmieni. Ja jednak czuję się w tej roli dobrze. W moich projektach jest dużo wzajemnego szacunku – bardzo liczę się z każdym z muzyków, są dla mnie ogromnie wartościowi i podziwiam ich umiejętności. Mają też sporo artystycznej swobody, wnoszą swoje pomysły i wizje, tak samo podczas prób jak i ja. Ale jednocześnie jasno określiłam zasady projektu – i każdy wie, że to ja pełnię rolę kierowniczki, (śmiech). Uważam, że to zdrowe podejście, które oszczędza nieporozumień i niepotrzebnego chaosu. Ogólnie pracuje mi się lepiej z mężczyznami, niż z kobietami. Są konkretni i jest mniej emocji. Wystarczy moja wrażliwość dla wszystkich (śmiech).
MM: Myślisz nad kolejną płytą, czy za wcześnie na takie dywagacje?
Amiya: Oj, proces twórczy tak mnie rozpędził, że już myślę o kolejnych projektach. Praca nad ostatnim albumem dała mi nowe spojrzenie i doświadczenie – pomogła zrozumieć, co warto robić inaczej, jak udoskonalać działania, aby być jeszcze bliżej swojej wizji i marzeń. Ale też jak uzyskać jeszcze lepszą jakość muzyczną i brzmienie. Jedna idea rodzi kolejną, a tworzenie staje się naturalnym ciągiem dalszym. To wszystko jest procesem – piękną, choć niełatwą drogą, która często wymaga ogromnej determinacji i siły. Szczególnie w przypadku artysty niezależnego, który samodzielnie musi stworzyć sobie warunki do nagrań i produkcji. Ale mimo trudności – to właśnie ta droga nadaje sens i sprawia, że spełnianie marzeń jest jeszcze bardziej satysfakcjonujące.
MM: Koncertowo też?
Amiya: Mamy kilka wyjątkowych terminów. W październiku odwiedzimy Wrocław, Kalisz i Katowice, aby promować nasz nowy materiał. W listopadzie szykuje się prawdziwe święto – nasza CD Release Party w Hard Rock Café w Gdańsku. A pod koniec listopada zagramy koncert w Studio Radia Gdańsk, który będzie transmitowany na żywo. Nie mogę się tego doczekać i bardzo się cieszę.
MM: Czy “Podróż do gwiazd” ukaże się na winylu?
Amiya: Bardzo bym chciała, pracuje nad tym. Mam nadzieję że uda się to zrealizować z czasem.
Rozmawiał: Maciej Majewski
