Karolina Spałek: Syndrom „miłego głosu”. Kiedy uprzejmość odbiera nam sprawczość

„Nie umiem odmówić”, „Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem niemiła”, „Zawsze staram się mówić delikatnie”. Takie zdania często padają w gabinecie logopedycznym, choć osoby, które je wypowiadają, zgłaszają się pozornie z zupełnie innym problemem. Chcą poprawić dykcję, nauczyć się wystąpień publicznych albo pracować nad emisją głosu. W trakcie rozmowy okazuje się jednak, że trudność nie dotyczy wyłącznie sposobu mówienia, lecz również sposobu komunikowania własnych potrzeb. Głos staje się odbiciem relacji z samym sobą, a nadmierna uprzejmość zaczyna kosztować więcej, niż początkowo się wydaje.

 

 

 

 

 

W psychologii komunikacji coraz częściej zwraca się uwagę na zjawisko określane potocznie jako syndrom „miłego głosu”. Nie jest to jednostka diagnostyczna, lecz opis charakterystycznego sposobu mówienia, w którym potrzeba bycia lubianym staje się ważniejsza niż skuteczne przekazywanie własnego stanowiska.

Głos, który nie chce nikomu przeszkadzać

Osoby posługujące się bardzo ugodowym stylem komunikacji rzadko podnoszą głos, unikają wyraźnego akcentowania swoich wypowiedzi i często kończą zdania intonacją przypominającą pytanie, nawet wtedy, gdy przekazują konkretne informacje. Ich głos bywa cichy, miękki i pozbawiony stanowczości, a tempo wypowiedzi często przyspiesza w momentach, kiedy chcą wyrazić odmienne zdanie lub postawić granicę.

Nie wynika to z braku kompetencji ani wiedzy. Przeciwnie, wiele takich osób doskonale zna temat, o którym mówi, jednak sposób podania informacji sprawia, że otoczenie odbiera ich wypowiedzi jako mniej zdecydowane. Słuchacz nie analizuje świadomie wysokości głosu czy sposobu oddychania rozmówcy, ale bardzo szybko wychwytuje sygnały świadczące o pewności siebie lub jej braku. To właśnie dlatego dwie osoby mogą wypowiedzieć identyczne zdanie, a zostanie ono odebrane zupełnie inaczej.

Kultura osobista i życzliwość są fundamentem dobrej komunikacji. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy uprzejmość zaczyna zastępować asertywność. Wiele osób łagodzi swoje wypowiedzi do tego stopnia, że ich rzeczywisty przekaz przestaje być czytelny.

Zamiast powiedzieć: „Nie mogę wziąć kolejnego projektu”, mówią: „Może nie byłoby to najlepsze rozwiązanie, ale postaram się coś wymyślić”. Zamiast zakomunikować: „Potrzebuję więcej czasu”, dodają kilka zdań przeprosin i tłumaczeń, które osłabiają znaczenie właściwej informacji.

Paradoks polega na tym, że rozmówca często zapamiętuje nie treść odmowy, lecz gotowość do ustępstw. W efekcie granice pozostają niewidoczne, a osoba mówiąca coraz częściej ma poczucie, że inni nie liczą się z jej potrzebami.

Aparat mowy zdradza nasze nastawienie

Logopeda podczas badania zwraca uwagę nie tylko na artykulację czy oddech. Dużo informacji dostarcza również sposób, w jaki pacjent rozpoczyna wypowiedź, reaguje na pytania i wykorzystuje głos podczas swobodnej rozmowy. Osoby, które obawiają się oceny, często mówią na resztkach powietrza, przez co ich głos staje się słabszy i mniej stabilny. Napięcie mięśni szyi oraz żuchwy powoduje z kolei, że wypowiedź traci naturalną swobodę. Im większy stres związany z możliwością wyrażenia własnego zdania, tym bardziej organizm ogranicza możliwości głosowe.

Nie oznacza to, że problem tkwi wyłącznie w technice mówienia. Często jest odwrotnie: to przekonania dotyczące własnej wartości mogą wpływać na sposób wykorzystania aparatu mowy.

Dlaczego kobiety częściej słyszą, że powinny mówić łagodniej?

Choć podobny styl komunikacji występuje u obu płci, badania nad komunikacją interpersonalną pokazują, że wobec kobiet częściej pojawia się oczekiwanie spokoju, empatii. Wiele z nich już od dzieciństwa słyszy, że nie wypada mówić zbyt głośno, sprzeczać się czy wyrażać złość.

Takie doświadczenia mogą prowadzić do utrwalenia sposobu mówienia, który minimalizuje ryzyko konfliktu. Z czasem głos staje się coraz cichszy, bardziej ostrożny i mniej zdecydowany, mimo że wewnętrznie dana osoba doskonale wie, czego chce. Nie chodzi o to, aby mówić głośniej czy ostrzej. Chodzi o to, aby sposób mówienia pozostawał spójny z intencją.

Głos może wzmacniać granice

Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. Pracownica informuje przełożonego, że nie zdąży wykonać dodatkowego zadania. W pierwszym przypadku mówi bardzo szybko, cicho i niemal przepraszającym tonem: „Jeżeli to nie problem, to chyba nie dam rady zrobić tego dzisiaj…”. W drugim spokojnie utrzymuje tempo wypowiedzi, bierze oddech przed rozpoczęciem zdania i mówi: „Dzisiaj kończę dwa wcześniej ustalone zadania. Kolejne mogę zrealizować jutro.” Treść obu komunikatów jest podobna. Różni się jednak sposób ich przekazania. W drugiej wypowiedzi nie ma agresji ani podniesionego głosu. Jest natomiast jasność, spokój i przekonanie o prawie do wyznaczania własnych granic.

To właśnie taki sposób komunikowania buduje sprawczość.

Jak odzyskać pewność w głosie?

Praca nad głosem nie polega na sztucznym obniżaniu jego barwy ani naśladowaniu osób uznawanych za charyzmatyczne. Znacznie większe znaczenie ma oddech, który stabilizuje fonację, oraz świadome tempo wypowiedzi. Kiedy przestajemy mówić w pośpiechu i pozwalamy sobie na krótkie pauzy, głos automatycznie zyskuje więcej siły i wyrazistości.

Pomocne bywa również ograniczenie nadmiaru słów osłabiających przekaz. Zwroty takie jak „chyba”, „może”, „wydaje mi się”, „jeżeli można” czy „przepraszam, że przeszkadzam” są potrzebne w określonych sytuacjach, jednak używane odruchowo sprawiają, że nawet ważne komunikaty brzmią mniej stanowczo.

Dobrym ćwiczeniem jest nagranie krótkiej wypowiedzi, w której prosimy o zmianę terminu spotkania, odmawiamy wykonania dodatkowego zadania lub wyrażamy własną opinię. Warto następnie odsłuchać nagranie i zwrócić uwagę nie na treść, lecz na to, czy głos pozostaje stabilny, czy tempo nie przyspiesza oraz czy zdania kończą się pewnym, opadającym akcentem. To właśnie takie drobne elementy często decydują o tym, czy rozmówca odbierze nas jako osobę spokojną i kompetentną.

Miły głos nie musi oznaczać rezygnacji z siebie

Życzliwość i stanowczość nie wykluczają się wzajemnie. Można mówić spokojnie, z szacunkiem i empatią, jednocześnie jasno komunikując swoje potrzeby oraz granice. Taka postawa nie wymaga zmiany osobowości ani przyjmowania dominującego stylu komunikacji. Wymaga natomiast świadomości, że głos nie służy wyłącznie temu, aby brzmieć przyjemnie. Jest narzędziem, dzięki któremu budujemy relacje, wyrażamy swoje decyzje i wpływamy na otoczenie.

Kiedy uprzejmość przestaje być świadomym wyborem, a staje się mechanizmem chroniącym przed oceną lub konfliktem, głos zaczyna tracić swoją najważniejszą funkcję. Przestaje wspierać człowieka w skutecznym komunikowaniu tego, co naprawdę chce powiedzieć. Właśnie dlatego praca nad emisją głosu coraz częściej okazuje się jednocześnie pracą nad poczuciem sprawczości, które słychać nie w głośności wypowiedzi, lecz w jej autentyczności.

Karolina Spałek

Logopeda, neurologopeda, Instruktor Metody Butejki, trener emisji głosu. Od 2014 roku prowadzi w Tarnowskich Górach gabinety terapeutyczne, gdzie wspólnie z zespołem specjalistów osiąga sukcesy w terapii niemowląt, dzieci, młodzieży i dorosłych. Zajmuje się również szkoleniem logopedów, terapeutów i nauczycieli na terenie całej Polski.

Jest autorką publikacji o charakterze logopedycznym, a także redaktorem portalu www.Logotorpeda.com, gdzie logopedia jest dostępna i zrozumiała dla rodzica.
www.karolinaspalek.pl

 

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Akceptuję zasady Polityki prywatności

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.