Justyna Dobroć: Dojrzałam i lepiej wiem, czego chcę!

Justyna Dobroć właśnie wydała swój debiut, zatytułowany „Puzzle”. Płyta, będąca zapisem okresu zmian, jakie przeszła w życiu, jest jednocześnie istotnym przesłaniem, skierowanym do kobiet. O kulisach tych zmian, tworzeniu i owym przekazie opowiedziała mi w poniższej rozmowie.

 

 

MM: Niektóre z tych kompozycji mają 3 lata. Czemu zatem płyta ukazała się dopiero teraz?

Hey J: Ponieważ zostałam mamą. Musiałam wszystko przerwać na okres ciąży i urlopu macierzyńskiego. Płyta była de facto gotowa w 2017 roku, natomiast kilka zawirowań w życiu prywatnym opóźniło wszystko. Uważam jednak, że dzięki temu dojrzałam i lepiej wiem, czego chcę.

MM: Słuchając tej płyty, mam wrażenie obcowania z pamiętnikiem.

Hey J: Tak, dlatego też taki jest jej tytuł – „Puzzle”. To układanka całego mojego życia. Taką płytę chciałam wydać. Dużo się działo przez cały ten okres. Pierwsza część płyty jest pozytywna, a od utworu „Biegnij” sytuacja się zmienia.

MM: Ostatni utwór – „Dla Rodziców” można chyba jednak potraktować bonusowo?

Hey J: Owszem, ponieważ powstał on na potrzeby mojego wesela. Znudziło mi się „Cudownych rodziców mam…”, więc postanowiłam stworzyć własną kompozycję (śmiech).

MM: Cała płyta jest utrzymana w klimacie popowym, czy też electropopowym.

Hey J: Ale też jest żywy band, jest klarnet w „Chciałabym być dzieckiem”. Rzeczywiście elektronika jednak dominuje i w tym kierunku chciałabym pójść także na drugiej płycie, którą powoli kończę.

MM: Wszystkie utwory, jakie stworzyłaś, weszły na „Puzzle”, czy zostało Ci coś, co zostawiłaś na inną okazję?

Hey J: Nie, to są wszystkie kompozycje. Tak naprawdę pierwotnie miały być tylko cztery utwory, a całość miała mieć formę ep-ki. Doszłam jednak do wniosku, że to trochę za mało, dlatego dodałam jeszcze trzy oraz ten dodatkowy ‘bonus’. Wszystko rejestrowaliśmy w domu u Michała Wrzosińskiego, który jest także producentem płyty.

MM: W szkole muzycznie byłaś w klasie klarnetu?

Hey J: Tak, pochodzę z małego miasta, a moja rodzina nie ma żadnego związku z muzyką. Znajomi grali na klarnecie, więc jako mała dziewczynka też uznałam, że chcę grać na tym instrumencie (śmiech). Potem okazało się, że to instrument jazzowy, a ja nie przepadam za jazzem, więc zarzuciłam grę na klarnecie.

MM: Skąd zatem Hey J?

Hey J: To się wzięło z czasów, kiedy miałam zespół rockowy, a chłopaki nie chcieli do mnie mówić ‘Hej Justyna’ albo ‘Cześć Justyna’, więc zaczęli wołać ‘Hej J.’ i tak zostało.

MM: Czemu na płycie nie ma w takim razie rocka?

Hey J: Jest odrobina w „Biegnij”. Nie chciałam wchodzić w rocka za bardzo, aczkolwiek na żywo czuć go bardziej.

MM: A co chciałabyś przekazać za pomocą płyty „Puzzle”?

Hey J: To przede wszystkim płyta skierowana do kobiet. Chciałabym im powiedzieć, żeby nigdy się nie poddawały. Banalne, ale prawdziwe. Mimo tego, że stajemy się mamami, czy żonami, nadal jesteśmy w stanie spełniać swoje marzenia.

Rozmawiał: Maciej Majewski

WARTO POSŁUCHAĆ: https://www.youtube.com/watch?v=6VOGOx7v5gE 

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: