Joanna Longić: Chciałam stworzyć przestrzeń, w której słuchacze będą mogli na spokojnie czerpać różne elementy z muzyki

Joanna Longić to utalentowana kompozytorka, producentka i liderka świetnie przyjętego projektu Tęskno. Skomponowała muzykę do filmu „Guard Up!” w reżyserii Katarzyny Wiśniowskiej. Dokument ten przedstawia intymny portret Yary, córki legendy marokańskiego boksu, która jest wychowywana na mistrzynię, jednak zmaga się z próbą pogodzenia oczekiwań rodziny z własnymi pragnieniami. W poniższej rozmowie Joanna opowiedziała mi o pracy nad ścieżką dźwiękową i intencjach, jakie przyświecały jej przy jej tworzeniu.

 

 

 

MM: Od kogo wyszła propozycja skomponowania i nagrania ścieżki dźwiękowej do filmu „Guard Up!”?

JL: Propozycja wyszła bezpośrednio od reżyserki filmu – Kasi Wiśniowskiej. Odezwała się do mnie w zeszłym roku, ponieważ dobrze znała już mój styl i wcześniejszą twórczość. Co ciekawe, zaprosiła mnie do współpracy na przysłowiowej ‘ostatniej prostej’, kiedy film był już praktycznie w całości zmontowany. Kasia obdarzyła mnie ogromnym zaufaniem – po prostu dała mi przestrzeń, żebym to ja zaproponowała, jak najlepiej ożywić ten obraz i podbić emocje w konkretnych momentach. Wszystko idealnie się zgrało, bo moje pomysły od razu wstrzeliły się w jej wizję, a nasze wrażliwości idealnie się dopełniały.

MM: I dlatego ta ścieżka jest taka krótka?

JL: Każdy film rządzi się swoimi prawami i potrzebuje innej oprawy dźwiękowej. Jestem absolutnie przekonana, że w “Guard Up!” pojawiło się dokładnie tyle dźwięków i brzmień, ile było niezbędnych do opowiedzenia tej historii. W końcu stanęło na 9 kompozycjach, przy czym warto wziąć pod uwagę jaki jest ciężar tego dokumentu. Ekipa filmowa towarzyszyła Yarze przez 8 lat. Widzimy na ekranie niesamowitą przemianę, jak z małej dziewczynki staje się dorosłą kobietą, a moja ścieżka dźwiękowa musiała też w pewien sposób dorastać razem z nią. Muzyka ma tutaj za zadanie dokumentować czas i emocjonalną transformację bohaterki. Właśnie dlatego postawiłam na różnorodność, płynnie przechodząc od pulsującej elektroniki po żywe smyczki, flety, fortepian, czy harfę. To przemyślany zapis jej życia.

MM: Widziałaś film już po montażu?

JL: Kiedy Kasia odezwała się do mnie po raz pierwszy w zeszłym roku, pokazała mi wcześniejszą wersję montażową. I jak to bywa w dokumencie – ten film od tamtego momentu jeszcze znacznie się zmienił, mocno ewoluował. Więc chociaż moja najintensywniejsza praca ruszyła na wspomnianej ‘ostatniej prostej’, to miałam szansę obserwować te zmiany. Natomiast samo komponowanie i dalsze nagrania odbywały się już pod tę domkniętą formę obrazu. Czytałam ostatnio świetną książkę Davida Byrne’a “How Music Works”, w której wspomina swój sposób pracy nad płytą “Remain In Light”. Opowiada jak celowo zmuszał się do pisania tekstów i melodii tak, żeby idealnie pasowały pod istniejące już sztywne ramy rytmiczne. Okazało się, że to narzucone z góry ograniczenie dało mu niesamowitą emocjonalną spójność. Dla mnie tutaj taką ramą był właśnie ten finalny montaż.

MM: Sama nagrałaś wszystkie partie instrumentów?

JL: Ja osobiście usiadłam tylko do syntezatorów – grałam głównie na moich ulubionych instrumentach analogowych czyli Rolandzie Juno-6 i Moog Grandmother. Całe to bogate, akustyczne brzmienie to zasługa wspaniałych muzyków, którzy wzięli udział w nagraniach. To był dla mnie wielki przywilej, bo zagrała ze mną przepiękna sekcja smyczkowa: na skrzypcach Jakub Grott, Julia Mazurek i Weronika Wójtowicz, na altówkach Iwona Piskorska-Szymańska i Artur Wieczerzyński, a na wiolonczelach Zuzia Nierubca, Małgorzata Latoszek i Małgorzata Szydłowska. Do tego dołączyła Gabriela Ziniewicz na flecie poprzecznym, Zuzanna Federowicz na harfie, Jagoda Stanicka na fortepianie oraz Michał Bator na instrumentach perkusyjnych. Same nagrania wyglądały tak, że ja najpierw zamknęłam się w domu z moimi syntezatorami i nagrałam bazę pod utwory. A potem z tymi gotowymi śladami weszliśmy całą grupą do Studia S2 Polskiego Radia. Dopiero w tej wielkiej przestrzeni te moje ‘domowe’ partie syntezatorowe mogły w pełni połączyć się z żywymi instrumentami i nabrać prawdziwego, kinowego rozmachu. Więc chociaż wszystko zaczęło się dość samotnie w moim pokoju to w efekcie była to w pełni praca zespołowa.

MM: Sama produkowałaś tę sesję w radiu?

JL: Wzięłam na siebie całą wizję tego soundtracku, aranżowałam wszystkie instrumenty i skrupulatnie dobierałam brzmienia. Ale prawda jest taka, że przy tak dużej sesji nagraniowej po prostu trzeba umieć oddać kwestie techniczne w ręce zaufanych profesjonalistów. Z Arturem Stodolnym, który odpowiadał za realizację nagrania oraz z Piotrem Wieczorkiem, który robił mastering całej płyty, mamy już za sobą kilka wspólnych projektów. Dzięki temu wchodząc do studia byłam spokojna. Mogłam w pełni skupić się na muzyce i zespole, bo wiedziałam, że zaplecze techniczne jest w najlepszych możliwych rękach. Z kolei miksem muzyki zajęła się Kinga Zuchowicz-Pinilla, która czuwała też nad dialogami i pełnym udźwiękowieniem filmu. To właśnie dzięki jej pracy muzyka tak organicznie skleiła się z obrazem.

MM: Rozumiem, że zarejestrowaliście więcej muzyki, niż to, co znalazło się na ścieżce dźwiękowej?

JL: Tak naprawdę tego nadprogramowego materiału było bardzo niewiele. Praca nad muzyką filmową przy tak dużej obsadzie ma swoje rygorystyczne zasady. Zanim w ogóle przekroczyliśmy próg studia z całym zespołem, każda sekunda muzyki musiała być rozpisana i w pełni zaakceptowana przez reżyserkę. Nagrywanie tylu żywych instrumentów to duże przedsięwzięcie, więc po prostu nie ma tu miejsca na improwizację – wchodzi się z żelaznym, ustalonym wcześniej planem. Był właściwie tylko jeden moment, w którym pozwoliłam sobie na małe odstępstwo. Na ścieżce dźwiękowej to utwór “Voice Far Off”. To scena, w której Yara sparuje na ringu ze swoją koleżanką i chociaż ostro walczy, to widać też, że jest bardzo przejęta. Dostałam od Kasi piękną wskazówkę: “Okrzyki dookoła ringu, jakby daleko od Yary, jakby przez mgłę. Muzyka oryginalna totalnie w kontrze do walki na ringu”. Żeby uciec od sportowych klisz postanowiłam zmienić kontekst emocjonalny tej sceny i na przekór obrazowi wprowadziłam delikatną, rozmytą harfę na długim pogłosie. Dzięki temu fizyczne starcie zmienia się w intymną, wewnętrzną walkę bohaterki. I właśnie przy tym utworze miałam rozpisany nieco dłuższy szkic na harfę i na miejscu uznaliśmy, że chcemy nagrać tę dodatkową minutę. Ale poza tym jednym wyjątkiem, trzymaliśmy się sztywno ustalonych ram.

MM: No właśnie – nie chciałaś użyć głosu, nawet w formie zaśpiewu lub chóru?

JL: Pokusa była ogromna, bo przecież w Tęskno śpiewam i to głos jest moim pierwszym instrumentem. Na początku miałam nawet pomysł, żeby w filmie znalazła się piosenka. Zderzyłam się jednak z barierą językową – dokument został nakręcony w Belgii, bohaterowie mówią po francusku, a ja nigdy nie uczyłam się tego języka. Skoro zrezygnowałam ze słów, naturalnym krokiem mogłyby wydać się wokalizy. Ale wracając do wspomnianej wcześniej książki Davida Byrne’a – on pisze tam, że śpiewanie to głęboko osobista, ‘narcystyczna przyjemność’ ujawniania siebie. Uznałam, że wprowadzając swój głos, nawet w formie zaśpiewu bez słów, za bardzo wyeksponowałabym siebie. A przecież w tym filmie najważniejsza jest Yara i jej historia. Potraktowałam więc barierę językową jako kolejne z narzuconych ograniczeń, które rodzą najlepsze rozwiązania. Całkowicie zrezygnowałam z wokalu, a moje myśli intuicyjnie powędrowały w stronę czystej ilustracji instrumentalnej, która w pełni oddaje przestrzeń bohaterce.

MM: Ciekawe, że kierujesz się radami człowieka, który ma ogromne artystyczne ego. Czemu ścieżka dźwiękowa ukaże się dopiero w lipcu, skoro film miał premierę 4 czerwca?

JL: Warto czytać o doświadczeniach innych twórców. Z literatury – podobnie zresztą jak z muzyki -możemy czerpać dokładnie to, co z nami rezonuje w danej chwili. Jeśli chodzi o harmonogram wydawniczy, zdecydowałam się podzielić premierę tego materiału na trzy części. W dniu premiery filmu na Krakowskim Festiwalu Filmowym, 4 czerwca, ukazał się maksisingiel “Thin Fire”. Uchwyciłam w nim przełomowy moment dorastania i cichy, wewnętrzny bunt bohaterki. Na 3 lipca zaplanowałam premierę dwuutworowego wydawnictwa “End Credits”. To z kolei poruszający, słodko-gorzki finał całego filmu. Pełna ścieżka dźwiękowa ujrzy światło dzienne już 31 lipca. Będzie zawierała kompletną opowieść, w tym główny motyw muzyczny, który otwiera film, a potem wraca podczas ostatniej, decydującej walki w utworze “Dared”. Chciałam stworzyć przestrzeń, w której słuchacze będą mogli na spokojnie czerpać różne elementy z muzyki. Wypuszczenie całego materiału na raz byłoby po prostu wbrew naturalnemu tempu tego filmu. Pamiętajmy, że ekipa dokumentalna towarzyszyła Yarze przez osiem lat. Oczywiście nie zamierzam rozkładać swoich premier na osiem lat, ale myślę, że te dwa miesiące to odpowiedni czas na to żeby ta historia mogła zacząć kiełkować.

MM: A co dzieje się z Tęskno?

JL: Powiedziałabym, że dzieje się całkiem sporo. Czwarty album Tęskno jest już na końcowym etapie postprodukcji. Materiał na całą płytę jest właściwie gotowy, ale wciąż mam potrzebę tworzenia, więc dopisuję kolejne utwory. Myślę, że będzie to najbardziej osobisty i świadomy rozdział w mojej dotychczasowej twórczości. Pisząc teksty piosenek, mocno skupiłam się na codzienności i poszukiwaniu wewnętrznego balansu. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku pojawią się pierwsze single, zapowiadające nowy materiał, a w przyszłym oficjalna premiera albumu i powrót do koncertowania. Przyznam szczerze, że bardzo już na to czekam. Jednocześnie praca z obrazem daje mi tak wielką frajdę, że na pewno będę się w tym dalej rozwijać. Szczerze mówiąc, już zaczęłam pracę nad muzyką do kolejnego filmu. Tym razem ze świata sportu przenoszę się prosto do świata tańca – to zupełnie inna dynamika, kolejna fascynująca opowieść i fantastyczne wyzwanie.

Rozmawiał: Maciej Majewski

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Akceptuję zasady Polityki prywatności

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.