Jak sprawić, by słuchacze chcieli Cię słuchać?

Możesz mieć ogromną wiedzę, doskonale przygotowaną prezentację i wieloletnie doświadczenie. Możesz znać swój temat lepiej niż ktokolwiek inny na sali, a mimo to po kilku minutach zauważyć, że część osób zaczyna spoglądać na telefony, rozmawiać z sąsiadem albo po prostu odpływać myślami. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ wiedza i kompetencje mówcy nie gwarantują jeszcze uwagi publiczności. Uwaga nie jest czymś, co otrzymujemy automatycznie wraz z mikrofonem. Trzeba ją zdobyć, a następnie umiejętnie utrzymać.

 

 

 

Dobry mówca nie jest wyłącznie osobą, która potrafi przekazywać informacje. To ktoś, kto buduje relację z odbiorcami, wzbudza ciekawość, wywołuje emocje i sprawia, że słuchacze chcą wiedzieć, co usłyszą za chwilę. I wbrew pozorom nie wymaga to ani wrodzonej charyzmy, ani spektakularnych umiejętności aktorskich. Znacznie ważniejsze są świadomość odbiorcy, autentyczność, odpowiednie przygotowanie oraz umiejętność opowiadania o ważnych rzeczach w sposób, który dotyczy ludzi siedzących po drugiej stronie.

Najpierw pomyśl o odbiorcy, dopiero później o sobie

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych podczas wystąpień publicznych jest nadmierna koncentracja na sobie. Mówca przedstawia swoje doświadczenie, opowiada o osiągnięciach, firmie, projektach i kolejnych sukcesach. Oczywiście przedstawienie siebie jest czasami potrzebne, szczególnie wtedy, gdy publiczność nas nie zna. Nie powinno jednak zdominować początku wystąpienia.

Każdy słuchacz, nawet jeśli nie formułuje tego pytania świadomie, chce wiedzieć: „Dlaczego mam Cię słuchać i co z tego będę miał?”. Nie chodzi wyłącznie o korzyść materialną czy zdobycie konkretnej wiedzy. Korzyścią może być inspiracja, nowa perspektywa, rozwiązanie problemu, odpowiedź na ważne pytanie, motywacja do działania albo poczucie, że ktoś wreszcie nazwał problem, z którym odbiorca od dawna się zmaga.

Dlatego przygotowując wystąpienie, warto rozpocząć nie od tworzenia slajdów, lecz od zastanowienia się, kto będzie siedział na sali. Kim są ci ludzie? Z jakimi problemami przychodzą? Czego potrzebują? Co już wiedzą? Co może ich zaskoczyć? Czego się obawiają? Co sprawi, że pomyślą: „To jest właśnie o mnie”? Im lepiej rozumiemy swoich odbiorców, tym łatwiej jest zbudować przekaz, który rzeczywiście będzie dla nich interesujący.

Pierwsze minuty mogą zdecydować o całym wystąpieniu

Początek wystąpienia ma ogromne znaczenie. Publiczność bardzo szybko wyrabia sobie opinię o osobie stojącej na scenie i równie szybko podejmuje decyzję, czy warto poświęcić jej uwagę. Dlatego pierwszych minut nie warto marnować na długie podziękowania, omawianie programu prezentacji czy szczegółowe przedstawianie swojego życiorysu.

Znacznie skuteczniejsze może być rozpoczęcie od pytania, krótkiej historii, zaskakującej informacji albo mocnej tezy. Zdanie: „Chciałabym dzisiaj opowiedzieć Państwu o komunikacji” prawdopodobnie nie wywoła szczególnego zainteresowania. Ale już pytanie: „Czy zdarzyło się Państwu mówić do kogoś przez kilka minut, a potem odkryć, że ta osoba nie pamięta prawie niczego z tego, co powiedzieliście?” natychmiast uruchamia osobiste doświadczenia słuchaczy.

Dobry początek powinien otwierać w głowie odbiorcy pewną historię lub problem, którego rozwiązanie chce poznać. Słuchacz powinien mieć poczucie, że warto zostać z mówcą przez kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt minut, ponieważ dokądś go to zaprowadzi.

Mów do ludzi, a nie wygłaszaj referatu

Jedną z najważniejszych umiejętności dobrego mówcy jest tworzenie wrażenia rozmowy, nawet jeśli na sali znajduje się kilkaset osób. Odbiorca powinien czuć, że mówca zwraca się również do niego, a nie jedynie realizuje przygotowany wcześniej scenariusz.

Pomaga w tym naturalny język, kontakt wzrokowy, zadawanie pytań i odnoszenie się do doświadczeń odbiorców. Warto unikać przesadnie skomplikowanych konstrukcji językowych, specjalistycznego żargonu i zdań, które brzmią dobrze w opracowaniu naukowym, ale podczas wystąpienia są trudne do zrozumienia.

Prostota nie oznacza banalności. Wręcz przeciwnie. Umiejętność przedstawienia skomplikowanego zagadnienia w sposób prosty, ciekawy i zrozumiały jest jednym z najlepszych dowodów prawdziwej znajomości tematu. Dobry ekspert nie musi komplikować języka, żeby udowodnić, że jest ekspertem.

Historie są silniejsze niż suche informacje

Ludzie lubią historie, ponieważ właśnie poprzez historie od tysięcy lat poznajemy świat. Możemy nie zapamiętać wszystkich danych z prezentacji, ale często jeszcze długo pamiętamy opowieść, która nas poruszyła, rozbawiła albo zmusiła do refleksji.

Jeżeli mówimy na przykład o odwadze w biznesie, możemy przedstawić definicję odwagi, wymienić jej elementy i zaprezentować wyniki badań. Możemy jednak również opowiedzieć historię przedsiębiorczyni, która przez kilka miesięcy odkładała ważną decyzję, ponieważ bała się porażki, a kiedy w końcu zdecydowała się działać, odkryła, że największą przeszkodą nie był rynek, konkurencja czy brak pieniędzy, lecz jej własny strach.

Taka historia pozwala słuchaczowi zobaczyć konkretną sytuację, a często również odnaleźć w niej siebie. Właśnie dlatego storytelling jest tak skutecznym narzędziem wystąpień publicznych. Nie oznacza to jednak, że każde wystąpienie powinno zamienić się w serię anegdot. Historia powinna mieć cel. Powinna prowadzić do określonej myśli, wniosku albo pytania. Historia bez przesłania może być interesująca, ale historia połączona z ważną ideą może zostać z odbiorcą na lata.

Autentyczność jest ważniejsza niż perfekcja

Wiele osób przygotowujących się do wystąpień publicznych próbuje osiągnąć perfekcję. Uczą się tekstu niemal na pamięć, kontrolują każdy gest, każde słowo i każdą sekundę prezentacji. W rezultacie wystąpienie może być poprawne, ale jednocześnie pozbawione życia.

Publiczność nie oczekuje od mówcy doskonałości. Oczekuje wiarygodności. Czasami drobne przejęzyczenie, spontaniczny śmiech czy przyznanie się do zdenerwowania sprawiają, że osoba na scenie staje się odbiorcom znacznie bliższa. Oczywiście autentyczność nie oznacza braku przygotowania. Najlepsze wystąpienia często wymagają wielu godzin pracy. Chodzi jednak o to, żeby przygotowanie nie odebrało mówcy naturalności.

Nie każdy musi być niezwykle energiczny, chodzić po całej scenie, opowiadać dowcipy czy mówić podniesionym głosem. Spokojny, refleksyjny mówca również może całkowicie skupić na sobie uwagę publiczności. Najważniejsze jest znalezienie własnego sposobu komunikacji, zamiast kopiowania stylu osób, które podziwiamy.

Emocje nie są przeciwieństwem profesjonalizmu

Czasami wydaje nam się, że profesjonalne wystąpienie powinno być przede wszystkim merytoryczne, uporządkowane i pozbawione nadmiernych emocji. Tymczasem to właśnie emocje często decydują o tym, czy odbiorca zapamięta przekaz.

Można mówić o biznesie z pasją, o sukcesie z radością, o porażce z refleksją, a o trudnych doświadczeniach z autentycznym wzruszeniem. Nie oznacza to, że należy sztucznie wywoływać emocje czy próbować manipulować publicznością. Emocja powinna wynikać z prawdziwego znaczenia tego, o czym mówimy.

Jeżeli temat jest dla nas ważny, publiczność powinna to czuć. Trudno zainteresować innych czymś, o czym sami opowiadamy bez zainteresowania. Energia mówcy bardzo często staje się energią sali.

Konkret wygrywa z ogólnikiem

Wystąpienia tracą siłę wtedy, gdy składają się głównie z haseł, które wszyscy już znają. „Uwierz w siebie”, „wyjdź ze swojej strefy komfortu”, „nigdy się nie poddawaj”, „realizuj marzenia” – to zdania, które mogą być prawdziwe, ale bez konkretnego kontekstu niewiele wnoszą.

Jeżeli chcemy powiedzieć ludziom, że warto podejmować ryzyko, pokażmy konkretną sytuację, w której podjęcie ryzyka coś zmieniło. Jeżeli mówimy o porażce, pokażmy, czego konkretnie nas nauczyła. Jeżeli zachęcamy do działania, powiedzmy, jaki pierwszy krok można wykonać jeszcze dzisiaj.

Konkret buduje wiarygodność. Ogólnik może brzmieć efektownie, ale rzadko prowadzi do rzeczywistej zmiany.

Nie próbuj przekazać całej swojej wiedzy

Jedną z największych pokus ekspertów jest chęć powiedzenia wszystkiego. Skoro otrzymujemy trzydzieści minut, próbujemy zmieścić w nich wiedzę zdobywaną przez dziesięć czy dwadzieścia lat. W efekcie odbiorca otrzymuje ogromną liczbę informacji, ale wychodzi ze spotkania bez jednej wyraźnej myśli.

Znacznie lepiej wybrać trzy najważniejsze idee i wokół nich zbudować całe wystąpienie. Warto przed wejściem na scenę odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jeżeli moi słuchacze jutro będą pamiętali tylko jedną rzecz z mojego wystąpienia, co chciałabym, żeby to było?”.

To pytanie bardzo dobrze porządkuje przekaz. Zmusza do rezygnacji z informacji, które być może są ciekawe, ale nie służą głównemu celowi wystąpienia.

Pauza może powiedzieć więcej niż kolejne zdanie

Mówcy często boją się ciszy. Wydaje im się, że każda sekunda musi zostać wypełniona słowami. Tymczasem umiejętne stosowanie pauz jest jednym z najskuteczniejszych sposobów budowania uwagi.

Jeżeli wypowiadamy ważne zdanie i natychmiast przechodzimy do kolejnego, odbiorca może nie mieć czasu, żeby naprawdę je przemyśleć. Krótka pauza pozwala myśli wybrzmieć. Buduje również napięcie i sprawia, że publiczność zaczyna oczekiwać kolejnych słów.

Podobnie działa zmiana tempa oraz tonu głosu. Monotonia jest jednym z największych wrogów uwagi. Nawet najbardziej interesująca treść przekazana jednostajnym głosem może po kilkunastu minutach przestać angażować odbiorców. Głos jest narzędziem i warto nauczyć się świadomie z niego korzystać.

Prezentacja powinna pomagać, a nie przeszkadzać

Slajdy mogą być znakomitym wsparciem wystąpienia, ale mogą również skutecznie odebrać mówcy uwagę publiczności. Jeżeli na ekranie pojawia się kilkanaście linijek tekstu, odbiorcy zaczynają czytać. A kiedy czytają, przestają słuchać.

Jeszcze większym błędem jest odwracanie się do ekranu i czytanie publiczności tego, co sama może przeczytać. Prezentacja nie powinna zastępować mówcy. Ma wzmacniać przekaz poprzez obraz, krótkie hasło, liczbę, wykres czy jedno ważne zdanie.

Najważniejszym elementem wystąpienia nadal pozostaje człowiek stojący na scenie.

Spraw, żeby odbiorca odnalazł siebie w Twojej historii

Najlepsze wystąpienia nie są w rzeczywistości opowieściami o mówcy. Nawet jeśli prelegent opowiada własną historię, powinna ona prowadzić słuchacza do refleksji nad jego własnym życiem.

Mówca opowiada o swoim strachu, a ktoś na sali zaczyna myśleć o decyzji, którą od miesięcy odkłada. Mówca mówi o odwadze, a słuchacz zastanawia się, czego sam by spróbował, gdyby przestał bać się oceny innych. Mówca opowiada o porażce, a ktoś przypomina sobie własne niepowodzenie i po raz pierwszy patrzy na nie z innej perspektywy.

Wtedy zaczyna się prawdziwa siła wystąpienia. Nie wtedy, kiedy publiczność myśli: „Jaki wspaniały człowiek stoi na scenie”, ale wtedy, kiedy myśli: „Co ta historia mówi o mnie? Co ja mogę zmienić?”.

Nie staraj się imponować. Staraj się dawać wartość

Mówca skoncentrowany na tym, żeby zrobić wrażenie, często nieświadomie tworzy dystans. Chce udowodnić, jak wiele wie, jak wiele osiągnął i dlaczego zasługuje na uznanie. Tymczasem odbiorcy znacznie chętniej słuchają osób, które nie próbują demonstrować swojej przewagi, lecz dzielą się czymś wartościowym.

Dlatego przed wystąpieniem warto zamienić pytanie „Jak wypadnę?” na „Co mogę dać ludziom, którzy przyszli mnie posłuchać?”. Ta niewielka zmiana perspektywy może całkowicie zmienić sposób zachowania na scenie. Zamiast koncentrować się na sobie, zaczynamy koncentrować się na odbiorcy. Paradoksalnie właśnie wtedy zazwyczaj wypadamy najlepiej.

Dobre zakończenie powinno zostać ze słuchaczem

Wiele bardzo dobrych wystąpień traci siłę w ostatnich minutach, ponieważ kończy się przypadkowo. Mówca spogląda na zegarek, orientuje się, że czas dobiega końca i mówi: „To chyba wszystko. Dziękuję za uwagę”.

Zakończenie warto zaplanować równie dokładnie jak początek. Można wrócić do historii opowiedzianej na początku, postawić ważne pytanie, sformułować jedno mocne przesłanie albo zachęcić odbiorców do konkretnego działania.

Ostatnie zdanie powinno być świadome. To ono często zostaje ze słuchaczem najdłużej.

Najważniejsze jest nie to, co powiesz, lecz co pozostawisz w odbiorcy

Na sali może znajdować się dwadzieścia, dwieście albo dwa tysiące osób, ale ostatecznie zawsze mówimy do pojedynczego człowieka. Człowieka, który ma własne doświadczenia, ambicje, problemy, sukcesy, lęki i marzenia. Ma również ograniczony czas i właśnie zdecydował, że jego część poświęci na wysłuchanie nas.

Dlatego przed kolejnym wystąpieniem warto zadać sobie nie tylko pytanie: „Co chcę powiedzieć?”, ale przede wszystkim: „Co chcę, żeby moi odbiorcy po tym wystąpieniu zrozumieli, poczuli i zrobili?”.

To fundamentalna różnica. Pierwsze pytanie koncentruje nas na mówcy. Drugie – na człowieku, który słucha.

A przecież właśnie o niego chodzi.

Najlepsi mówcy nie zawsze mają najpiękniejszy głos, najbardziej efektowną prezentację czy największą swobodę sceniczną. Mają jednak coś znacznie ważniejszego: potrafią sprawić, że człowiek siedzący na końcu sali przestaje patrzeć na telefon, podnosi głowę i zaczyna słuchać. Nie dlatego, że musi. Dlatego, że chce.

I właśnie to jest prawdziwą sztuką dobrego wystąpienia.

Ilona Adamska

fot. AI

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Akceptuję zasady Polityki prywatności

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.