Gabriela Figiel-Oleś: W poszukiwaniu siebie

– Już od dawna powtarzam słowa: „Chcieć, a nie musieć”. Zakładam biznes, bo tego chcę, nie potrzeba mi żadnej motywacji zewnętrznej. Takie przykazanie wówczas nie istnieje. „Chcieć” – to znaczy być wolnym w pełnym tego słowa znaczeniu. „Chcieć” – to nie oczekiwać, że ktoś lub coś zachowa się tak czy inaczej. „Chcieć” to wolność wyboru – na tu i teraz i na przyszłość. – mówi redakcji Imperium Kobiet Gabriela Figiel-Oleś, właścicielka salonu hair & beauty, działająca w branży nieruchomości i ochrony środowiska. 

 

 

Czym się zajmujesz na co dzień? Jaka jest Twoja filozofia prowadzenia biznesu?

Jestem trenerem redukcji stresu i pracy z przekonaniem, autorem i wykładowcą. Pracuję z kobietami i mężczyznami nad tym, by zaczęli siebie lubić i kochać. Ponieważ jest to proces złożony – często trwający miesiącami – moja ingerencja polega na znalezieniu błędu myślowego u klienta, by ten pod moją opieką „odkreował” to, co zostało dawno temu wtłoczone w jego sposób myślenia. To proces, który często kończy się sukcesem, bo miłość to nadrzędna emocja, do której wszyscy dążymy.

Na czym polega wyjątkowość Twojego biznesu? Czym się wyróżniasz na tle konkurencji?

Wpasowałam się idealnie w niszę i w to, co się dzieje obecnie na świecie. Do mojej działalności przyprowadziła mnie choroba i to ona stała się inspiracją do tego, by stanąć na wysokości zadania i w szybszy i łatwiejszy sposób pomóc tym, którzy przechodzą stres, chorobę, zaburzone relacje, poczucie krzywdy i wszelkie niepowodzenia. Dzięki wiedzy, jaką zdobyłam na świecie i w Polsce, łączę biznes i duchowość w jedno, udowadniam, że wcale nie muszą się wykluczać. Moja firma LIVE NOW to miejsce rozwoju, to ludzie i wydarzenia, które ułożone w chronologiczny sposób prowadzą człowieka przez kolejne etapy rozwoju świadomości, w zgodzie ducha z ciałem.

Czy pasja może być sposobem na biznes?

Oczywiście. Uważam, że jeśli robimy to, co kochamy, nie jesteśmy tak naprawdę ani jednego dnia w pracy. To z pasji rodzą się wielkie projekty, będące podstawą wielkich biznesów. Biznes tworzony z pasją ma szansę przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Pasja daje nam motywację, dzięki niej możemy wstać nawet z najtrudniejszego doświadczenia. Doświadczenia, które przez wielu nazywane jest porażką, ja natomiast wolę nazywać go lekcją. Odrobiona lekcja zawsze będzie odrobioną lekcją i nie musimy jej już nigdy więcej powtarzać.

Czy Twoja działalność biznesowa powstała z pasji, czy raczej z chłodnej kalkulacji?

Dziewięć lat temu zachorowałam na wszechogarniający i paraliżujący stres, to przyczyniło się do tego, że rozpoczęłam poszukiwania drogi do zdrowia. Zajęło mi to parę lat. Determinacja w znalezieniu najskuteczniejszej metody doprowadziła mnie do światowych mówców i trenerów, u których rozpoczęłam swoją naukę. Dziś łączę narzędzia wielkich mówców w efektywny i przyjazny przekaz, dzięki temu mogę jeszcze szybciej i sprawniej prowadzić moich klientów przez kolejne etapy zdrowienia.

Czym dla Ciebie jest pasja? Masz jej własną, prywatną definicję?

Dla mnie pasja to stan flow, kiedy nie jesz, nie pijesz i nie patrzysz na zegar. To stan, w którym nie ma lęku, stan absolutnego oddania w miłości temu, co robisz. To radość z tworzenia i radość z istnienia. To głęboka miłość i lojalność wobec tego, co wprawia nas w ruch.

Czy biznes bez pasji ma szansę na sukces?

Wydaje mi się, że na dłuższą metę robienie tego, co jest obowiązkiem, może doprowadzić do tak zwanego zmęczenia materiału i niechęci, a czasami nawet do znudzenia – nie tylko pracą, ale i życiem w ogóle. Osobiście nie mogłabym pracować bez pasji. Przeszłam już taką drogę i nie chcę do niej wracać, bo wiem, że tam nic nie ma. Bez serca do tego, co się robi, bez pełnego oddania w radości nie ma nic. Pasję nazwałabym światłem rozświetlającym nawet najciemniejszy mrok trudnego biznesu.

Co daje Ci poczucie spełnienia i sprawia, że chce Ci się żyć, działać, pracować?

Najpiękniejsze chwile to te, kiedy słyszę słowo „dziękuję” od kobiety, która „poszła do życia”, kiedy dziękuje mi za nowe życie, za życzliwość i miłość, jaką w sobie znalazła. To także chwile, kiedy wpadam na nowe pomysły związane z rozwojem siebie i innych. To chwile, kiedy patrzę na moje dzieci i wiem, że to, co robię, jest ważne nie tylko dla mnie, ale docelowo i dla nich. To chwile, kiedy myślę o mojej książce i zastanawiam się, co jeszcze ważnego w niej umieścić, aby świat mógł to usłyszeć. To są też te chwile, kiedy nic nie robię, tylko obserwuję przyrodę z wdzięcznością i ze łzami w oczach.

Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

To, co mnie charakteryzuje, to na pewno determinacja, której nauczyłam się od moich dziadków. To oni mnie wychowali i pokazali, że dyscyplina, determinacja, praca oraz dane słowo daleko mnie zaprowadzą. Ja dodałam do tego szacunek do każdego człowieka, bo każdy może być tym, kim chce być. Przez wiele lat swojego życia byłam zła na tę determinację i ambicję. Zmieniło się to pewnego dnia, kiedy postawiono mnie na kartce papieru z napisem „cel”, wtedy okazało się, że ta determinacja bardzo mi się przyda.

Co jest największą siłą kobiet, nie tylko w biznesie?

Wrażliwość. Uważam, że wrażliwość jest mocą kobiet. Gdyby to kobiety rządziły światem, nie byłoby wojen. Żadna z nas nie doprowadziłaby do nieszczęścia milionów dzieci i żadna z nas nie pozwoliłaby, aby dzieci umierały tylko dlatego, że władcy nie potrafią się dogadać. Kobiety potrafią jednoczyć się w idee, które niosą je przez meandry życia, świata i tego, co się obecnie dzieje. Należę do kobiecych stowarzyszeń i wiem, że tam jest moc, bo kobieta jest mocą. Od zawsze tak było. To my, kobiety, mamy intuicję i ogromne pokłady miłości. Wiara w to, co się robi, ciężka praca, pokora, kreatywność – to dobry przepis na sukces.

Jaka jest Twoja definicja sukcesu?

Dla mnie sukces to satysfakcja z tego, co robię, z tego, kim sama się staję podczas mojej podróży w pracy z ludźmi. Dobry trener i coach uczy się razem z klientem. Oboje uczą się od siebie nawzajem i świadomość tego procesu już jest sukcesem samym w sobie. Wydaje mi się, że trzeba lubić ludzi oraz bycie z nimi, nigdy bowiem nie wiesz, dokąd dana relacja może Cię zaprowadzić. Sukces w moim wydaniu to też ciekawość absolutna – ciekawość świata, teorii, nowości, wiedzy, ludzi i wydarzeń. To napędza mnie w poszukiwaniach, a poszukiwaczem jestem od urodzenia.

Wolność wyboru nie ma ceny.  Jak rozumiesz wolność w biznesie?

Już od dawna powtarzam słowa: „Chcieć, a nie musieć”. Zakładam biznes, bo tego chcę, nie potrzeba mi żadnej motywacji zewnętrznej. Takie przykazanie wówczas nie istnieje. „Chcieć” – to znaczy być wolnym w pełnym tego słowa znaczeniu. „Chcieć” – to nie oczekiwać, że ktoś lub coś zachowa się tak czy inaczej. „Chcieć” to wolność wyboru – na tu i teraz i na przyszłość.

Wierzysz w kobiecą intuicję? Kierujesz się nią przy podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych?

Tak, wierzę w kobiecą intuicję. Nie zawsze jej słucham od razu, ponieważ na początku każdego obdarzam kredytem zaufania. Zdarza się jednak, że pewne przesłanki odbieram dopiero po jakimś czasie, czuję, że nie warto danej rzeczy robić lub w nią wchodzić. To wynika z mojej kinestetycznej percepcji odbioru świata i czasami działa u mnie z opóźnieniem. Daję sobie przyzwolenie na to, by nie oceniać za szybko tego, w co mam się zaangażować, bo to mogłoby mnie odciąć od wielu wyzwań, a przecież to dzięki wyzwaniom wzrastamy.

Życiowe motto. Złota myśl, którą chciałabyś przekazać Czytelniczkom.

TO I TAK MINIE. Tę myśl często przytaczam na moim autorskim, międzynarodowym kursie Uwolnij stres – Uwolnij emocje. Czy jesteś bogaty, czy w ogromnych tarapatach, wiedz, że to minie. To stara chińska przypowieść o księciu, który kazał sobie wygrawerować tę mądrość na pierścieniu. Kiedy pojawiały się zawirowania, przekręcał pierścień i dowiadywał się, że to i tak minie. Kiedy żył w bogactwie, raz na jakiś czas przekręcał klejnot i ponownie czytał maksymę. Właśnie wtedy uczył się pokory i miłości do swojego ludu.

GABRIELA FIGIEL-OLEŚ – właścicielka salonu hair & beauty, działająca w branży nieruchomości i ochrony środowiska. Mama cudownych dwóch dziewczynek, kochająca bajki i baśnie. Chętnie przeniosłaby się wraz z córkami do szkoły w Hogwarcie, gdzie Snape byłby jej ulubionym nauczycielem.

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Katarzyna Paskuda

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: