Tunezja da się lubić. Wyjątkowa majówka na pograniczu kultur

7 dni, 43 uczestników, tysiące kilometrów, wiele środków transportu oraz jeden cel – przeżyć, zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej. To najkrótszy bilans kolejnej tunezyjskiej ekspedycji ze znanym krakowskim społecznikiem, a przede wszystkim naszym przyjacielem Dawidem Łasutem.

 

Na lotnisku Enfidha przywitała nas temperatura 30C, która towarzyszyła nam podczas całego pobytu, choć chwilami słupek rtęci skakał nawet do 45C.

Dzięki wsparciu Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki oraz biura podróży Oasis Tours spędziliśmy niezapomniany tydzień w ekskluzywnym hotelu Royal Thalassa Monastir, gdzie czujesz się prawdziwym gościem, a nie kolejnym klientem na wakacjach „all inclusive”. Kąpiele słoneczne i morskie, thalassoterapia (terapia morzem), profesjonalne zabiegi fizjoterapeutyczne, hammam (łaźnia parowa) i uprzejmy personel nie dają powodów do narzekań nawet najbardziej niestrudzonym malkontentom.

Tunezyjska kuchnia

W hotelowej restauracji raczyliśmy się tamtejszą kuchnią, czyli udanym połączeniem francuskiej i arabskiej z elementami europejskiej. Nie zabrakło mięsistych daktyli, świeżo wyciskanych soków z sezonowych owoców, chrupiącej bagietki, arabskiej harissy, flagowego kuskusu, owoców morza, dużej ilości natki pietruszki i wielu innych specjałów. Na szczególną uwagę zasługuje brik – kieszonka z cieniutkiego ciasta z farszem z tuńczyka i półpłynnego jajka. Kulturowy tygiel przejawia się zresztą nie tylko w kuchni, a Tunezja zawdzięcza go swojej burzliwej historii i okresom wielu kolonizacji.

Od zielonej północy po pustynne południe – podczas wycieczek mogliśmy podziwiać niezwykle różnorodny krajobraz tego relatywnie niewielkiego kraju, który zajmuje zaledwie połowę powierzchni Polski.

Wycieczka na Saharę

Niezapomnianych doznań wzrokowych i zapachowych dostarczyła wycieczka na Saharę. Już w drodze urzekły nas majaczące na horyzoncie Góry Atlas, wyschnięte słone jeziora oraz ukształtowane przez piasek i wiatr róże pustyni. Karawana wielbłądów i szalona przejażdżka jeepami dopłeniły reszty. Długo by prawić o gościnności troglodytów zamieszkujących Matmatę, pięknie górskich oaz na pustyni czy doznań z wizyty na planie „Gwiezdnych wojen”, „Poszukiwaczy zaginionej arki”, „Gladiatora” czy „W pustyni i w puszczy”.

Będąc w Tunezji nie możesz przeoczyć Sidi Bou Said – to miasteczko to jeden z jej najbardziej malowniczych zakątków, gdzie „wyrastające” z morskich fal domy zdobione są błękitem okiennic, żaluzji i drzwi. Do pełni szczęścia brakuje tylko tradycyjnej herbatki z orzeszkami pini np w klimatycznej kafejce Cofe des Nattes – ulubionym miejscu artystycznej bohemy.

Afryka miesza się z Europą

W Tunezji Afryka miesza się z Europą, a bogactwo z biedą. Nielegalni sprzedawcy paliwa, podobnie jak sterty śmieci na stałe wpisali się w krajobraz tunezyjskich miast. To kraj kontrastów, mieszanka kultur, języków, cywilizacji. I właśnie dlatego warto tam pojechać. Tydzień w Tunezji minął zdecydowanie zbyt szybko, pozostało piękne wspomnienie i spory niedosyt – więc na pożegnanie, muszę powiedzieć powiedzieć – do następnego razu!

 

Alina Roszczyńska
Kancelaria Finansowo-Ubezpieczeniowa, uczestnik wyprawy

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: