Julia Mii: Warto skupić się na „tu i teraz”

Julia Mii to młoda wokalistka, autorka tekstów oraz kompozytorka, która zadebiutowała w 2010 roku w muzycznym programie Disney Channel „My Camp Rock”, kiedy to jej odbiorcami stali się głównie młodzi ludzie. Już dwa lata później wspierała swoim głosem zespół braci Golec w programie „Bitwa Na Głosy” oraz wystąpiła w półfinale „Must be the Music. Tylko Muzyka”, gdzie została okrzyknięta najczyściej śpiewającą wokalistką muzycznego show. Od połowy 2018 roku, sukcesywnie tworzy i wypuszcza w świat kolejne single. W listopadzie bieżącego roku pojawił się jej nowy utwór „Blade niebo”.

 

Od początku swojej muzycznej drogi śpiewałaś i wrzucałaś do sieci utwory, które miały jedną wspólną cechę – akustyczne aranżacje i brzmienia. Co skłoniło Cię do tego, by Twój, w stu procentach autorski utwór, był w zupełnie innym klimacie?

Julia Mii: Czuję, że moje serce już na zawsze pozostanie przy lekkich i subtelnych brzmieniach gitary akustycznej, jednak po ośmiu latach akustycznego grania, poczułam, że przyszedł czas na coś nowego, coś co odświeży mój muzyczny wizerunek. Jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ jest wiele osób, które śledzą moją muzyczną przygodę już od ośmiu lat, dlatego chciałam też poniekąd ich zaskoczyć. Bardzo lubię w muzyce przestrzeń i świeżość, a elektronika w stu procentach zaspokaja moje muzyczne potrzeby i wyobrażenia.

„Blade niebo” charakteryzuje nie tylko elektronika, ale również ambient, czyli kierunek w muzyce, który wykorzystuje realne dźwięki z otoczenia. Nie bałaś się, że ta mieszanka będzie zbyt przekombinowana, jak na utwór który jednak ma wydźwięk POPowy?

J.M: Nie bałam się, ponieważ po pierwsze, w stu procentach zaufałam Patrickowi The Pan, który produkował „Blade niebo”. A po drugie, w ostatnim czasie nauczyłam się, że muzyka nie ma granic, że warto się nią bawić, eksperymentować. Lubię łamać muzyczne konwenanse, co widać również w rytmiczności wokalu w tym numerze. Nagrywając wokale do „Bladego nieba”, realizator w studio zwrócił uwagę na fakt, że nierytmicznie wchodzę z pierwszą frazą wokalną, że mija się ona z rytmem, jednak był to zamierzony zabieg, ponieważ czułam, że w ten sposób podkreślę tekst oraz przemyślenia autora.

Bardzo ciekawi mnie tekst, który śpiewasz. „Blade niebo” brzmi na utwór, który przybiera postać monologu autora. W Twojej poprzedniej piosence „Trapped”, która ukazała się w maju tego roku, można zaobserwować podobny zabieg. Co mają wspólnego te dwa utwory? Do kogo zwraca się autor „Bladego nieba”?

J.M: Dokładnie tak, „Blade niebo”, tak jak i „Trapped” przedstawia monolog z własnym ja, przemyślenia rzucane w przestrzeń, dlatego też akcentuje je tak długimi przerwami między poszczególnymi wersami. Prywatnie jestem osobą, która dużo się przejmuje, martwi i pisze negatywne scenariusze. W tej piosence śpiewam o niepokoju, który często mi towarzyszy, o braku pewności w niektórych sferach życia, ale podkreślam również fakt, że świat i rzeczywistość, która nas otacza zawsze będzie miała coś ciekawego do zaoferowania, dlatego też warto skupić się na „tu i teraz” i wykorzystywać każdą chwilę w stu procentach, a nie tracić czasu na smutki i zmartwienia.

Utwór ten można również interpretować w inny sposób, ponieważ „Blade niebo” ma wydźwięk miłosny i traktuje o szeroko pojętych relacjach międzyludzkich. Tak zwany love song był celowym zabiegiem?

J.M: Myślę, że chciałam stworzyć piosenkę, z którą każdy będzie mógł utożsamić swoją historię – miłość, relację, zranioną, bądź szczęśliwą, dlatego też śpiewam w liczbie mnogiej, jako odzwierciedlenie więzi dwóch osób.

W takim razie czym jest tytułowe „blade niebo”?

J.M: Każdy potrzebuje pewnego rodzaju punktu odniesienia, który w ważnych momentach życia pozwoli się zatrzymać, pomyśleć, rozważyć, zadecydować i odnaleźć spokój. Pozwoli zlokalizować siebie samego w czasie i przestrzeni. To warunki, w  których będziesz mógł sobie powiedzieć: „nic się nie stało”, „uda się to rozwiązać”, „pójdzie po mojej myśli”, „to nie koniec świata”. To wszystko kryje się pod „bladym niebem”. To mój osobisty punkt referencyjny, który daje mi pewność, że jestem „tu i teraz”. Dlatego też tak ważne było dla mnie również stworzenie minimalistycznego klipu, bez skomplikowanych kadrów i historii, ponieważ nie chciałam odwracać uwagi słuchacza od tekstu, bo myślę, że niesie za sobą ważne, i mimo wszystko, pozytywne przesłanie.

 

 

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: