Anna Kasiuk: Życie nie jest dziełem przypadków

Please Add Photos
to your Gallery

– Moim zdaniem życie nie jest dziełem przypadków. Wszystko, co nas spotyka, dzieje się po coś, ma wskazać kierunek naszej drogi. Sęk w tym, jak bardzo jesteśmy gotowi, by zauważyć, co podsuwa nam los i skorzystać z darów, które nam daje. – mówi w rozmowie z Imperium Kobiet ceniona pisarka Anna Kasiuk.

 

Jesteś autorką czterech książek. 5 lipca ma się ukazać piąta powieść twojego autorstwa. Jak to jest przeżywać kolejną premierę? Czy tak samo, jak za pierwszym razem?

-To prawda. Mam już na swoim koncie 5 powieści. Pierwsza z nich ukazała się w 2014 roku i była to powieść zatytułowana Piąte nie zabijaj. W tej chwili powieść ta została już wycofana z rynku, ale właśnie 5 lipca premiery doczekało się wznowienie mojego debiutu. A jak się czuję? Jestem tak samo podekscytowana faktem zbliżającej się premiery, jak miało to miejsce tych trzy lata temu. Z takimi samymi emocjami oczekuję momentu, kiedy Za zakrętem pojawi się na księgarskich półkach, jak miało to miejsce za pierwszym razem. Jestem zdecydowanie osobą skromną, wciąż nie dowierzam wyjątkowemu szczęściu, jakie mnie spotkało, mam na myśli dar umiejętności opowiadania historii, które trafiają w gusta czytelnicze. Stąd chyba, przy okazji każdej kolejnej premiery, towarzyszy mi ta sama radość i uczucie spełnienia.

Twoja saga Łowiska jest historią specyficzną, mroczną, ale bardzo klimatyczną. Czy czytujesz literaturę o podobnej tematyce? Czy Łowiska miały być właśnie takim ukłonem w stronę Twoich ulubionych pisarzy?

–  Och, to temat, który mogłabym snuć niemal bez przerwy. Uwielbiam literaturę, która nie stroni od takich właśnie klimatów, mrocznych, mocnych i wbrew pozorom wciąż na czasie. Myślę, że historie, które pokazują, jak cienka jest granica pomiędzy dobrem a złem, dniem a nocą zawsze będą mnie fascynowały. Człowiek to bardzo skomplikowana istota, a mimo to popełnia wciąż podobne błędy. Trochę to zabawne, niejednokrotnie przeceniamy nasze możliwości, czy zdolności i snujemy się ścieżkami, których nie powinniśmy przemierzać. Jeśli miałabym spojrzeć na moją twórczość przez pryzmat mojej fascynacji mroczną literaturą, to rzeczywiście Łowiska można uznać za ukłon złożony w kierunku moich ulubionych autorów. I chyba wystarczająco wyrafinowany, skoro moja saga spotyka się wciąż z tak wspaniałym i ciepłym odbiorem.

Za zakrętem, to nowa powieść, nazywasz ją- nową, starą powieścią. O co chodzi z tym określeniem?

– Rzeczywiście tak określam tę historię, a dzieje się tak z tej prostej przyczyny, że Za zakrętem jest wznowieniem mojej debiutancie powieści, wydanej w 2014 roku. Z powodu mojej fascynacji i niestety naiwności zdecydowałam się na jej wydanie zbyt pochopnie. Dlatego też powieść Piąte nie zabijaj wycofałam z rynku. Czyli Za zakrętem jest starą powieścią, tylko wzbogaconą o kilka lat moich przemyśleń, doświadczenie, którego nabrałam i świeże spojrzenie na wydarzenia opisane w tej historii.

Agnieszka, główna bohaterka twojej najnowszej powieści, nie wierzy w przypadki. Wyznaje zasadę, że wszystko w życiu jest z góry zaplanowane, że każdy człowiek ma do wyboru kilka dróg i to od jego decyzji zależy, którą z nich wybierze.

– I ja również wyznaję tę zasadę. Myślę, że pieczę nad nami sprawuje jakaś nadrzędna siła, która daje nam możliwość wybrania drogi ze wszystkich opcji, które dla nas zaplanowała. Jednak przychodzi taki moment, kiedy stajemy przed majestatem boskiej siły i podlegamy rozliczeniu z wyboru, jakiego dokonaliśmy. Moim zdaniem życie nie jest dziełem przypadków. Wszystko, co nas spotyka, dzieje się po coś, ma wskazać kierunek naszej drogi. Sęk w tym, jak bardzo jesteśmy gotowi, by zauważyć, co podsuwa nam los i skorzystać z darów, które nam daje.

Skąd czerpiesz pomysły do swoich powieści?

– Niestety nie powiem nic, co już nie zostało powiedziane przez innych autorów. W moim przypadku inspiracją do pisania może się okazać zaledwie szczegół. Może to być jakieś intrygujące mnie zdarzenie, to nie musi być nic znaczącego, fragment rzeczywistości wyrwany spośród innych zdarzeń. Wystarczy drobiazg, zdanie wypowiedziane w odpowiednim momencie, wycinek krajobrazu, by moja wyobraźnia zaczęła dopisywać resztę historii. Tak było w przypadku Łowisk. Zaczęło się banalnie, ujrzałam w ciemnej bramie mężczyznę. Było ciemno, padał deszcz a on palił papierosa. Jego tajemnicza postać tonęła w szarych kłębach papierosowego dymu… Ten widok dręczył mnie przez jakiś czas, aż w końcu postanowiłam uwiecznić tę tajemniczą postać. I tak narodził się Paweł.

Nad czym teraz pracujesz? A może odpoczywasz po skończeniu pracy nad Za zakrętem?

– Pracuję! Oczywiście, że pracuję. Pisanie sprawia mi tak niebywałą przyjemność, że nie potrzebuję jakiegoś wyjątkowo długiego odpoczynku między kolejnymi powieściami. A tym razem mam zamiar zadebiutować w gatunku new adult. Postanowiłam opowiedzieć o dziewiętnastolatce, której los pokrzyżował życie śmiercią mamy. W życiu każdego człowieka, bez względu na wiek, obecność mamy jest czymś bardzo istotnym, dlatego mojej bohaterce nie jest łatwo. Do tego dorzucę kilka intryg, zawiść i oczywiście gorące uczucie. Życie potrafi pisać zagmatwane scenariusze, dlatego w tym wypadku również wesoło nie będzie.

O czym marzy Anna Kasiuk?

– Moja lista z marzeniami jest jeszcze całkiem pokaźna. Od zupełnie banalnych drobiazgów, które połechtałyby jedynie moją próżność, bo nie oszukujmy się, każdy z nas skrywa krztę próżności, aż po takie marzenia, które chyba już marzeniami pozostaną. Bo chciałabym na przykład mieć siedlisko na Mazurach, z końmi, psami i kotami, z zapachem siania, świeżo skoszonej trawy i deszczem, którym przesiąka sierść zwierzaków. To chyba prawdziwe marzenie, które takim już pozostanie. Ale, jako że marzenia to siła napędowa, to marzę sobie o tym. A z tych marzeń, na których spełnienie miałabym ogromną nadzieję mam jedno… Chciałabym, żeby moje książki przenosiły czytelników do ich bezpiecznego świata wyobraźni za każdym razem, kiedy po nie sięgną, żeby moje okładki były gładkie i czarne, z lśniącym tytułem i nazwiskiem nań wypisanym. Chciałabym bardzo, żeby to wystarczyło, by Czytelnicy chcieli je zdobywać.

Aniu, czego Ci życzyć w takim razie?

– Nie wiem, czego można mi życzyć. Wytrwałość mam, zapał również. Mam też wiarę, która popycha mnie do działania. Pomysły zapisuję w specjalnym zeszycie. Może wystarczy trzymać za mnie kciuki? Żeby moje historie spełniały oczekiwania Czytelników i przenosiły Ich do świata, w którym znajdą to, czego akurat potrzebują, by poczuć się wyjątkowo za każdym razem, kiedy zdecydują się sięgnąć po moją powieść. Chciałabym, żeby moje historie były czytane z takim samym zapałem i zainteresowaniem, z jakimi ja chcę je opowiadać.

Tego życzyłabym sobie, jeśli mogę.

 

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Bienkowska Magdalena

Nikt jeszcze nie skomentował

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

I.D. MEDIA AGENCJA WYDAWNICZO-PROMOCYJNA

info@idmedia.pl
tel. +48 609 225 829


redakcja@ikmag.pl

 

Magazyn kobiet spełnionych,

Śledź na: